
Opodatkowanie oszczędności emerytalnych w Wielkiej Brytanii wywołało niemałe poruszenie. W centrum uwagi są planowane zmiany w podatku spadkowym, które mają wejść w życie 6 kwietnia 2027 roku i mogą wpłynąć na to, co stanie się z niewykorzystanymi pieniędzmi po śmierci właściciela funduszu. Zgodnie z zapowiadanymi zasadami, niewykorzystane środki z funduszy emerytalnych oraz świadczenia pośmiertne mają zostać wliczone do wartości majątku objętego podatkiem spadkowym. Do tej pory emerytury były w dużej mierze wyłączone z tego podatku, co czyniło je popularnym sposobem planowania przekazania pieniędzy bliskim. Po zmianach nadwyżka ponad kwotę wolną (325 tys. funtów) ma podlegać opodatkowaniu, a stawka może sięgać 40%.

Masowe wypłaty z funduszy
Doradcy finansowi zauważają wyraźny zwrot w zachowaniach klientów: coraz więcej Brytyjczyków przyspiesza wypłaty z funduszy emerytalnych, by ograniczyć ryzyko przyszłego opodatkowania. Z przywoływanych badań wynika, że aż dziewięciu na dziesięciu doradców widzi nasilenie takich działań. Najczęściej chodzi o zwiększanie rocznych wypłat o 5–15%, a niemal co piąta osoba decyduje się na jeszcze większe kwoty.
Motywacja jest prosta: zmniejszyć wartość majątku, który w przyszłości mógłby zostać objęty podatkiem spadkowym. Dla wielu rodzin to nie tylko kwestia kalkulacji, ale też emocji i poczucia, że trzeba „zdążyć” przed zmianami. W praktyce jednak pośpiech przy decyzjach dotyczących emerytury może mieć długofalowe konsekwencje.
Przeczytaj też: Emerytalna bomba w Wielkiej Brytanii. Miliony stracą kontrolę nad pieniędzmi?
Opodatkowanie oszczędności emerytalnych w Wielkiej Brytanii
Władze w Wielkiej Brytanii tłumaczą planowaną reformę potrzebą ograniczenia wykorzystywania systemu emerytalnego jako sposobu na unikanie podatków. Założenie jest takie, że środki emerytalne mają przede wszystkim zabezpieczać życie na starość, a nie służyć do przekazywania majątku bez obciążeń podatkowych. Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że w ramach obowiązujących przepisów istnieją legalne metody planowania, które mogą pomóc ograniczyć obciążenia.
Wśród rozwiązań wskazuje się między innymi darowizny oraz odpowiednie planowanie spadkowe, dostosowane do sytuacji rodziny i struktury majątku. W kontekście nadchodzących zmian kluczowe staje się działanie z wyprzedzeniem, bo decyzje podejmowane pod presją czasu łatwiej mogą okazać się kosztowne.
Doradcy apelują o rozwagę
Specjaliści podkreślają, że choć niepokój oszczędzających jest zrozumiały, zwiększanie wypłat powinno być dobrze przemyślane. Jak opisuje express.co.uk, kluczowe jest długoterminowe planowanie oraz dywersyfikacja. Działania, które krótkoterminowo wydają się korzystne, mogą w przyszłości osłabić stabilność finansową na emeryturze.
Jednym z zagrożeń, na które zwracają uwagę doradcy, jest tzw. „volatility drag”, czyli efekt wycofywania pieniędzy w czasie rynkowych spadków. Gdy środki są wypłacane przy gorszej koniunkturze, rośnie ryzyko utraty potencjalnych przyszłych zysków. To mechanizm, który potrafi „zjadać” wartość portfela inwestycyjnego, nawet jeśli później rynki się odbijają.
Równie istotne jest tzw. ryzyko sekwencji. Jeśli spadki na rynkach pojawią się na początku emerytury, a wypłaty pozostaną wysokie, portfel może wymagać później znacznie szybszego wzrostu, by odrobić straty. W praktyce bywa to bardzo trudne, a czasem wręcz niemożliwe, dlatego eksperci apelują, by decyzji nie podejmować wyłącznie pod wpływem strachu przed nadchodzącymi przepisami.
