
Niepokojące sceny rozegrały się we wtorkowy poranek, 3 listopada, podczas lotu z Londynu do Warszawy. Na pokładzie samolotu polskich linii lotniczych LOT zgłoszono możliwe zagrożenie bombowe. Maszyna, którą podróżowało 181 osób, nie kontynuowała lotu na warszawskie Lotnisko Chopina. Zamiast tego została skierowana do Modlina, gdzie czekały już służby ratunkowe i ekipy zajmujące się rozpoznawaniem ładunków wybuchowych.

Alarm bombowy podczas lotu z Londynu do Warszawy
Jak informuje brytyjski dziennik „The Sun”, chodziło o samolot Boeing 737 MAX 8 należący do Polskich Linii Lotniczych LOT. Maszyna wykonywała rejs LO286 z londyńskiego lotniska Heathrow do Warszawy. Na jej pokładzie znajdowało się 181 osób. Samolot wystartował z Londynu o godzinie 6.30 rano. W trakcie lotu pojawiła się informacja o możliwym ładunku wybuchowym na pokładzie. W związku z zagrożeniem podjęto decyzję o zmianie trasy i skierowaniu maszyny na lotnisko Warszawa-Modlin. Odrzutowiec bezpiecznie wylądował tam około godziny 10.00. Następnie został skierowany do wyznaczonej strefy, gdzie oczekiwał na dalsze instrukcje.
Na miejscu pojawiły się służby pirotechniczne
Sytuacja wywołała poważne działania służb bezpieczeństwa. Jak podał „The Sun”, na lotnisko skierowano służby ratunkowe oraz ekipy pirotechniczne, które miały dokładnie sprawdzić samolot i bagaże pasażerów.
W związku z incydentem port lotniczy Warszawa-Modlin został zamknięty do odwołania. Działania prowadzono z zachowaniem procedur bezpieczeństwa, a priorytetem było zabezpieczenie pasażerów, załogi i pracowników lotniska.
Pasażerowie nie mogli od razu opuścić samolotu. Po przeprowadzeniu wstępnych czynności zezwolono im jednak na wyjście z maszyny i przejście do terminala. Służby kontynuowały swoje działania, a lotnisko pozostawało zamknięte.
To kolejny alarm na europejskim lotnisku
Zdarzenie nastąpiło zaledwie dzień po innym incydencie dotyczącym samolotu lecącego z Londynu. Wówczas maszyna linii Wizz Air, podróżująca z lotniska London Luton do bułgarskiej Sofii, została skierowana do Budapesztu po zgłoszeniu możliwego zagrożenia bombowego. Po przeprowadzeniu kontroli tamten alarm okazał się fałszywy.
Przeczytaj też: Miała zaledwie 20 lat i była pilotką. Zginęła w katastrofie samolotu na Florydzie
Na razie nie ma potwierdzenia, że na pokładzie samolotu LOT rzeczywiście znajdował się materiał wybuchowy. Samo zgłoszenie zagrożenia wystarczyło jednak, by uruchomić procedury bezpieczeństwa i doprowadzić do poważnych utrudnień na warszawskim lotnisku.
