Przejdź do treści

Jest decyzja premiera. Brytyjskie siły zbrojne mogą wchodzić na pokład rosyjskich tankowców na swoich wodach

26/03/2026 11:13 - AKTUALIZACJA 26/03/2026 11:13
Brytyjskie wojsko może wchodzić na pokład rosyjskich tankowców Foto: tankowiec

Brytyjskie wojsko może wchodzić na pokład rosyjskich tankowców. Rząd Wielkiej Brytanii podjął zdecydowany krok w walce z omijaniem sankcji przez Rosję. Premier Keir Starmer zezwolił siłom zbrojnym na wchodzenie na pokład rosyjskich tankowców znajdujących się na brytyjskich wodach. To wyraźna eskalacja działań wobec tzw. „floty cieni”, która transportuje ropę, obchodząc międzynarodowe restrykcje.

Brytyjskie wojsko może wchodzić na pokład rosyjskich tankowców Foto: tankowiec

Brytyjskie wojsko może wchodzić na pokład rosyjskich tankowców

Od początku wojny w Ukrainie Zachód nałożył sankcje na setki statków powiązanych z eksportem rosyjskiej ropy. Szacuje się, że ponad 600 jednostek znalazło się na listach sankcyjnych Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i USA. Wiele z nich to stare tankowce działające pod fałszywymi banderami lub ukrywające prawdziwych właścicieli.

Dotychczas brytyjska marynarka wojenna współpracowała z sojusznikami, monitorując takie jednostki. Niedawno pomogła w namierzeniu tankowca na Morzu Śródziemnym, który następnie został przejęty przez francuską marynarkę. Nowe przepisy pozwalają jednak pójść o krok dalej — teraz Brytyjczycy mogą samodzielnie zatrzymywać podejrzane statki.

Uderzenie w rosyjskie dochody

Celem działań jest osłabienie rosyjskiej gospodarki i ograniczenie finansowania wojny. Eksport ropy pozostaje jednym z kluczowych źródeł dochodów Kremla, a „flota cieni” odgrywa w tym systemie istotną rolę, szczególnie w handlu z krajami takimi jak Chiny, Indie czy Turcja. Brytyjski minister obrony John Healey sugerował już wcześniej, że przejęta ropa mogłaby zostać sprzedana, a środki przekazane Ukrainie. To rozwiązanie miałoby nie tylko karać Rosję, ale też bezpośrednio wspierać Kijów.

Ryzyko eskalacji

Moskwa nie pozostaje bierna. Rosyjscy urzędnicy ostrzegają, że działania Zachodu mogą doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji. Padły nawet zapowiedzi, że rosyjska marynarka może zostać użyta do ochrony statków powiązanych z eksportem ropy. Według Kremla takie operacje to „zachodnie piractwo”, które wymaga odpowiedzi. Sytuacja na morzach staje się więc coraz bardziej napięta, a każdy incydent może mieć poważne konsekwencje polityczne i militarne.
Przeczytaj też: Niepokój w Wielkiej Brytanii. 40 procent mieszkańców sądzi, że wybuchnie wojna

Decyzje pod ścisłą kontrolą

Brytyjskie władze podkreślają, że każda operacja będzie dokładnie analizowana. Przed wejściem na pokład statku jego sytuację ocenią eksperci z zakresu prawa, wojska i rynku energetycznego – pisze The Guardian. Dopiero na tej podstawie ministrowie podejmą ostateczną decyzję.

Jeśli dojdzie do przejęcia jednostki, możliwe są postępowania karne wobec właścicieli, operatorów i załogi za naruszenie sankcji. Londyn jasno sygnalizuje: chce nie tylko kontrolować swoje wody, ale też realnie uderzyć w mechanizmy finansujące rosyjską wojnę.