
Atak nożem w szkole w Londynie, dwóch uczniów walczy o życie – Zwykły dzień lekcyjny w kilka minut zamienił się w zbiorowy koszmar. Krzyki, chaos i uczniowie uciekający korytarzami w panice. Sceny, które wstrząsnęły szkolną społecznością i ponownie rozbudziły debatę o bezpieczeństwie w szkołach w Wielkiej Brytanii.

Atak nożem w szkole w Londynie
Według ustaleń służb do napaści doszło we wtorek (10 lutego br.) około godziny 12:40 na terenie Kingsbury High School, w dzielnicy Brent. Dwaj uczniowie w wieku 12 i 13 lat zostali zaatakowani ostrym narzędziem – jeden odniósł rany brzucha, drugi został ugodzony w szyję. Obaj trafili do szpitala i pozostają w ciężkim stanie.
Krótko po zdarzeniu Metropolitan Police zatrzymała 13-letniego podejrzanego, którego ujęto w pewnej odległości od szkoły. Funkcjonariusze zabezpieczyli broń, która – według wstępnych ustaleń – może być tą używaną podczas ataku. Ze względu na charakter zdarzenia śledztwo przejęła Counter Terrorism Policing London.
Szef policji Luke Williams podkreślił jednak, że na tym etapie zdarzenie nie jest traktowane jako akt terrorystyczny. Śledczy analizują urządzenia elektroniczne zatrzymanego i przesłuchują dziesiątki świadków, by ustalić motyw i okoliczności napaści.
Jak informuje „Express” według niepotwierdzonych informacji sprawca ataku miał krzyknąć „Allahu Akbar”, po czym wyciągnął nóż i dźgnął 13-latka w szyję i plecy. Chwilę później zaatakował nożem drugiego chłopca.
Przeczytaj także: Wielka Brytania: Atak nożem przy kampusie uniwersytetu w Leicester. Nie żyje student
Relacje świadków: „Dzieci płakały i dzwoniły do rodziców”
Z relacji świadków wynika, że atak miał miejsce w pracowni bloku nauk ścisłych, podczas lekcji ósmej klasy. Według części uczniów napastnik miał wtargnąć do sali z nożem, wspinając się wcześniej po murze. Pojawiły się też podejrzenia użycia gazu pieprzowego, który mógł utrudnić ucieczkę.
Jeden z rodziców, Simon Theodorou, przekazał, że jeden z rannych chłopców został ugodzony, gdy próbował uruchomić alarm przeciwpożarowy, by ostrzec szkołę. Inni uczniowie w panice porzucali plecaki i kurtki, uciekając z budynku.
Mieszkanka okolicy, Maeve O’Callaghan-Harrington, opowiadała, że słyszała płacz dzieci i ich rozpaczliwe telefony do rodziców podczas ewakuacji. Wielu opiekunów mówiło o chaosie i braku informacji w pierwszych minutach po zdarzeniu.
Szkoła zamknięta, akcja ratunkowa na dużą skalę
Krótko po zdarzeniu na miejscu pojawiły się służby. Teren wokół szkoły, w pobliżu Roe Green Park, został szczelnie zabezpieczony. London Ambulance Service wysłał na miejsce liczne zespoły ratunkowe.
W oficjalnym komunikacie dyrekcja szkoły poinformowała o „poważnym incydencie”, zapewniając, że sytuacja została opanowana, a rodziny poszkodowanych uczniów są na bieżąco informowane. Budynek pozostawał zamknięty do zakończenia działań służb, a część uczniów odwożono do domów radiowozami policyjnymi.
Reakcje władz
Minister edukacji Bridget Phillipson wyraziła głęboki smutek, a przewodniczący rady dzielnicy Brent, Muhammed Butt, określił zdarzenie jako „wstrząsające i przerażające”, podkreślając, że żaden rodzic nie powinien obawiać się o bezpieczeństwo dziecka w szkole.
Lokalna społeczność pozostaje w szoku. Uczniowie, którzy byli świadkami ataku, współpracują z policją i otrzymują wsparcie psychologiczne.
Sprawca ataku ma 13 lat i został przesłuchany. BBC poinformowała, że miał on być w przeszłości związany ze szkołą, nie jest jednak obecnie jej uczniem.
