
To, co zobaczyli funkcjonariusze i inspektorzy RSPCA w jednym z domów w South Yorkshire, trudno opisać. W pomieszczeniach znajdowały się dziesiątki psów, a podłogi i ściany były pokryte odchodami i brudem. Wiele zwierząt było wychudzonych, miało skołtunioną sierść i nieleczone rany. Teraz zapadł wyrok w sprawie mężczyzny odpowiedzialnego za ich zaniedbanie.

W domu znaleziono dziesiątki psów
Sprawa dotyczy domu w Tickhill w pobliżu Doncaster w South Yorkshire. W kwietniu 2025 roku policja wraz z inspektorami RSPCA weszła do nieruchomości po wcześniejszych zgłoszeniach dotyczących stanu przebywających tam zwierząt. Na miejscu znaleziono 84 psy oraz dwa koty. Większość psów stanowiły spaniele typu springer spaniel. Zwierzęta przebywały w pomieszczeniach, w których panowały skrajnie złe warunki.
RSPCA poinformowała, że w niektórych miejscach odchody i brud pokrywały podłogi oraz ściany od dołu aż po sufit. Na schodach znajdowała się warstwa zanieczyszczeń sięgająca kilku cali. W jednym z pomieszczeń inspektorzy naliczyli co najmniej 20 stert odchodów. Zapach był tak intensywny, że jeden z policjantów musiał wyjść na zewnątrz, ponieważ zrobiło mu się niedobrze.
Psy były wychudzone i miały rany
Stan zwierząt również okazał się dramatyczny. Psy były brudne, a ich sierść była skołtuniona i pokryta odchodami. U niektórych na uszach znajdowały się zbite fragmenty brudu i sierści. Weterynarze przebadali 46 psów. 14 z nich było skrajnie wychudzonych i według oceny lekarzy cierpiało z powodu niedożywienia co najmniej od miesiąca. Pięć zwierząt miało zakażone rany na uszach, prawdopodobnie powstałe podczas nieudolnych prób wycinania skołtunionej sierści.
Jeden ze spanieli miał bardzo bolesne złamanie przedniej łapy. Na szczęście po odebraniu zwierzęcia otrzymało odpowiednie leczenie. Według weterynarzy psy nie miały zapewnionych podstawowych warunków, w tym odpowiedniej ilości jedzenia, wody, legowisk i miejsca.
„Sytuacja wymknęła się spod kontroli”
Właściciele domu tłumaczyli, że sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli podczas pandemii COVID-19. Zwierzęta nie były sterylizowane ani kastrowane, przez co ich liczba szybko rosła. 61-letni David Parkes początkowo zaprzeczał, że ponosi odpowiedzialność za psy. Twierdził, że należały one do jego żony i syna. Sąd nie przyjął jednak tej argumentacji. W dokumentacji weterynaryjnej zwierzęta były zarejestrowane na jego nazwisko, a mężczyzna znał ich imiona, wiek i sposób karmienia. Kupował również karmę i zabierał zwierzęta do weterynarza.
Przeczytaj też: Wysłała psa samolotem. Po wylądowaniu przeżyła koszmar. „Oddali mi jej ciało”
83 psy znalazły nowe domy
Po interwencji zwierzęta zostały odebrane rodzinie i trafiły pod opiekę RSPCA. Wymagały leczenia, rehabilitacji i opieki. Większość z nich udało się później uratować i znaleźć im nowe domy. Pies ze złamaną łapą został wyleczony i również znalazł opiekunów. Niestety jednego ze spanieli trzeba było uśpić, aby zakończyć jego cierpienie związane z poważnymi problemami zdrowotnymi informuje RSPCA
David Parkes został uznany za winnego trzech wykroczeń związanych z dobrostanem zwierząt. Jego żona Delphine i syn Sam wcześniej przyznali się do tych samych zarzutów. Cała trójka ma zostać skazana 9 grudnia 2026 roku przed Doncaster Magistrates’ Court. Zdjęcie psów: RSPCA
