
Sztuczna inteligencja zabiera pracę klasie średniej. Leonie Tucker przez dwie dekady budowała swoją pozycję w branży filmowej. Jako graficzka pracowała przy produkcjach telewizyjnych i filmowych, projektując wszystkie wizualne detale widoczne na ekranie — od plakatów w tle scen po opakowania produktów i grafiki na telefonach bohaterów. Doszła do poziomu głównej projektantki przy dużych produkcjach streamingowych i zarabiała ponad 65 tys. funtów rocznie. W ciągu zaledwie roku jej dochody spadły jednak do 26 tys. funtów, a w ostatnich miesiącach — jak mówi — praca „po prostu zniknęła”. „Mam kredyt hipoteczny, leasing na auto. Nie możesz przestać płacić rachunków tylko dlatego, że technologia nagle zabrała ci zawód” — podkreśla.

To nie pandemia ani strajki. Tym razem powodem jest AI
Branża filmowa przeżywała już kryzysy — pandemię czy hollywoodzkie strajki scenarzystów. Po nich praca wracała. Tym razem jest inaczej. Sztuczna inteligencja potrafi dziś wykonywać dużą część zadań graficznych w postprodukcji: generować projekty, poprawiać detale, symulować branding. Umiejętności, które Tucker rozwijała przez 15 lat, stały się nagle mniej potrzebne. Dziś — mimo doświadczenia — korzysta z zasiłku.
Sztuczna inteligencja zabiera pracę klasie średniej
Graficy, copywriterzy, pracownicy call center czy młodsi programiści to jedne z pierwszych grup dotkniętych zmianą. AI przejmuje zadania rutynowe, szybkie i powtarzalne — czyli dokładnie te, od których zaczyna większość karier. Eksperci ostrzegają, że to dopiero początek. W kolejce są prawo, finanse, konsulting czy administracja. Ekonomista Anton Korinek wskazuje, że bezrobocie może wzrosnąć gwałtownie, jeśli tempo wdrażania AI utrzyma obecny poziom. Problemem jest skala i szybkość zmian.
„AI może być lepsza od ludzi we wszystkim”
Coraz mocniejsze ostrzeżenia płyną także z branży technologicznej. Liderzy firm rozwijających sztuczną inteligencję przyznają, że systemy szybko eliminują potrzebę ludzkiej pracy w wielu obszarach. Pojawia się wizja powstania nisko opłacanej „podklasy” — ludzi, których kompetencje zostały zautomatyzowane. Ekonomista Daron Acemoglu ostrzega, że zagrożeni są wszyscy poniżej górnych 25% najlepiej zarabiających. Ich praca może zostać zlikwidowana, zdegradowana płacowo lub sprowadzona do nadzoru nad AI.
Nawet zawody fizyczne nie są bezpieczne
Choć dziś bezpieczniejsze wydają się profesje wymagające empatii lub pracy manualnej, rozwój robotyki może to zmienić. Już teraz powstają roboty opiekuńcze przypominające pacjentom o lekach czy monitorujące zdrowie. Eksperci przewidują, że automatyzacja obejmie w przyszłości także część zawodów fizycznych. Na forach finansowych pojawiają się dyskusje o „apokalipsie pracy”. Ludzie z wysokimi zarobkami zastanawiają się, czy sprzedawać domy, ograniczać wydatki i jak zabezpieczyć przyszłość dzieci. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy młodych pracowników i absolwentów — liczba ofert dla juniorów gwałtownie spada, bo firmy wolą inwestować w AI niż w szkolenie nowych kadr.
Przeczytaj też: To będą najbardziej pożądane zawody w 2030 roku
Przyszłość: nowe zawody czy trwały kryzys?
Historia technologii pokazuje, że stare zawody znikały, ale powstawały nowe. Tym razem jednak tempo zmian jest bezprecedensowe. Politycy rozważają rozwiązania takie jak dochód podstawowy czy programy masowego przekwalifikowania. Dla wielu — jak Leonie Tucker — to jednak niewielkie pocieszenie. „Pracowałam całe życie, inwestowałam w sprzęt. Teraz próbuję go sprzedać, żeby móc żyć” — opisuje jej sytuację The Telegraph. Jej historia to ostrzeżenie: rewolucja AI nie jest już przyszłością. Ona właśnie się zaczęła
