Przejdź do treści
Home » WIADOMOŚCI Z UK » Tragiczne zgony po wakacjach na Wyspach Zielonego Przylądka. Nie żyją kolejni turyści

Tragiczne zgony po wakacjach na Wyspach Zielonego Przylądka. Nie żyją kolejni turyści

02/02/2026 17:44 - AKTUALIZACJA 02/02/2026 17:46

Wyspy Zielonego Przylądka: zgony wśród turystów. Ponad 1500 zachorowań po pobycie w kurortach – Wakacje miały być odpoczynkiem, skończyły się tragedią. Czterech turystów z Wielkiej Brytanii zmarło w trakcie urlopu w popularnym kurorcie lub niedługo po powrocie z urlopu, Wszyscy podczas pobytu w hotelu w wakacyjnym kraju ciężko zachorowali. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną w Wielkiej Brytanii i wywołała pytania o bezpieczeństwo sanitarne w zagranicznych resortach.

Jak informuje SKY NEWS, ofiarami są Elena Walsh z Birmingham, Mark Ashley z Bedfordshire, Karen Pooley z Gloucestershire oraz 56-letni mężczyzna, którego danych nie ujawniono. Wszyscy zmarli w 2024 roku po tym, jak podczas wakacji na Wyspach Zielonego Przylądka (Cape Verde) zachorowali na poważne infekcje żołądkowo-jelitowe.
Sprawę bada kancelaria Irwin Mitchell, która reprezentuje rodziny zmarłych. Prawnicy podkreślają, że łącznie ponad 1 500 osób zgłosiło zachorowania po pobycie w tym zachodnioafrykańskim kraju. Firma analizuje również dwa inne zgony Brytyjczyków, do których doszło od stycznia 2023 roku.

Wyspy Zielonego Przylądka: zgony wśród turystów

64-letnia Elena Walsh, brytyjska pielęgniarka, zmarła w sierpniu po zachorowaniu podczas pobytu w kurorcie na wyspie Sal. Pobyt w hotelu Riu Cabo Verde, wart 5 tys. funtów, miał być niezapomnianym przeżyciem dla kobiety i jej rodziny. Jednak kilka dni po przyjeździe Elena Walsh zaczęła źle się czuć. Skarżyła się na silne bóle brzucha, biegunkę i gorączkę. Jej stan gwałtownie się pogarszał, aż w końcu została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła z powodu sepsy.

Mark Ashley, który chorował na cukrzycę kontrolowaną lekami, źle poczuł się już trzeciego dnia urlopu. Skarżył się na silne bóle brzucha, biegunkę, wymioty, gorączkę i skrajne osłabienie. Po powrocie do Wielkiej Brytanii jego stan się nie poprawił. 12 listopada zasłabł w domu i zmarł w szpitalu.

Podobnie tragiczny finał miał urlop Karen Pooley. 64-letnia kobieta zachorowała cztery dni po przylocie, a następnie poślizgnęła się na wodzie wyciekającej z lodówki w hotelu. Została przetransportowana helikopterem na Teneryfę, gdzie zmarła następnego dnia. Jej mąż mówił o chaosie informacyjnym i braku jasnej komunikacji ze strony hotelu i organizatora.
Przeczytaj także: Wypiła drinka w barze i obudziła się niewidoma. „To była trucizna” – pilne ostrzeżenie dla turystów

Prawnicy mówią wprost o skali problemu

Według kancelarii Irwin Mitchell, wstępny akt zgonu Karen Pooley wskazuje na niewydolność wielonarządową, sepsę i zatrzymanie krążenia, a także złamanie nogi.
„Skala zachorowań w Cape Verde jest porażająca. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak długotrwałych i powtarzających się ognisk chorób w tych samych resortach” – powiedział prawnik Jatinder Paul, cytowany przez SKY NEWS.

Kancelaria prawna Irwin Mitchell reprezentuje już ponad 1 500 osób, które zachorowały po pobycie na Wyspach Zielonego Przylądka. Jak informuje Sky News prawnicy podkreślają, że skala zgłoszeń jest bezprecedensowa i dotyczy głównie poważnych dolegliwości żołądkowo-jelitowych, które występowały u turystów po powrocie z wakacji.

TUI odpowiada

Rzecznik TUI poinformował, że firma prowadzi wewnętrzne dochodzenie i zapewnia pomoc klientom, którzy zgłaszają chorobę podczas urlopu. Dodał jednak, że nie wszyscy turyści informują organizatora o problemach zdrowotnych na miejscu, co może ograniczać możliwość reakcji.
Sprawa budzi coraz większe obawy wśród turystów i może wpłynąć na bezpieczeństwo podróży do popularnych kurortów w nadchodzącym sezonie.