
Podatek samochodowy nawet 5 690 funtów. Brytyjscy kierowcy mogą wkrótce zapłacić znacznie więcej za posiadanie samochodu. Zgodnie z opublikowanymi informacjami planowane zmiany w systemie opodatkowania pojazdów mogą oznaczać nawet 5 690 funtów podatku rocznie dla właścicieli najbardziej emisyjnych aut. To element szerszej strategii rządu mającej na celu ograniczenie emisji CO₂ i przyspieszenie transformacji w kierunku elektromobilności.

Kogo dotkną najwyższe stawki?
Najwyższe opłaty mają objąć przede wszystkim właścicieli luksusowych SUV-ów, samochodów sportowych oraz dużych modeli benzynowych i diesla o wysokiej emisji spalin. To właśnie te pojazdy generują największy ślad węglowy, dlatego ustawodawcy chcą zniechęcić do ich zakupu i użytkowania. Eksperci wskazują, że szczególnie odczują to kierowcy kupujący nowe auta z najwyższych progów emisji. W ich przypadku pierwszy rok opodatkowania może być rekordowo drogi, a kolejne lata również pozostaną kosztowne w porównaniu z obecnymi stawkami.
Dlaczego rząd podnosi podatki?
Podwyżki to część długofalowej polityki klimatycznej Wielkiej Brytanii. Władze chcą zmniejszyć liczbę wysokoemisyjnych pojazdów na drogach i zachęcić kierowców do wyboru aut elektrycznych lub hybrydowych. Zmiany wpisują się w szerszy plan osiągnięcia neutralności klimatycznej oraz przygotowania rynku na przyszły zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych. Wyższe podatki mają więc działać jak finansowa „kara” za wybór mniej ekologicznego napędu.
Elektryki już nie tak uprzywilejowane
Co ciekawe, nowe regulacje obejmą również właścicieli samochodów elektrycznych. Choć nadal będą oni płacić mniej niż kierowcy aut spalinowych, rząd planuje stopniowe wprowadzanie dla nich standardowego podatku drogowego. To duża zmiana, ponieważ do tej pory elektryki były w dużej mierze zwolnione z takich opłat. Wraz ze wzrostem ich popularności państwo szuka jednak sposobu na uzupełnienie malejących wpływów z podatków paliwowych.
Przeczytaj też: Bunt kierowców przed kwietniową podwyżką. Nowy podatek drogowy rozpala emocje w Wielkiej Brytanii
Rynek motoryzacyjny czeka niepewność
Dealerzy i producenci samochodów obawiają się, że drastyczne podwyżki mogą osłabić popyt na droższe modele. Klienci mogą wstrzymywać się z zakupem lub szybciej przechodzić na pojazdy niskoemisyjne.
Z drugiej strony eksperci rynku elektromobilności przewidują, że nowe stawki przyspieszą rozwój infrastruktury ładowania i zwiększą sprzedaż aut elektrycznych – piszą brytyjskie media. Planowane zmiany pokazują, że koszty transformacji energetycznej coraz mocniej odczuwają zwykli użytkownicy dróg. Podatek sięgający 5 690 funtów rocznie może stać się jednym z najwyższych obciążeń motoryzacyjnych w Europie — i wyraźnym sygnałem, że era taniej eksploatacji dużych aut spalinowych dobiega końca.
