
Dla bliskich spotkanie z nowo narodzonym dzieckiem jest wyjątkowym momentem. Chęć przytulenia malucha czy pocałowania go może wydawać się niewinnym gestem, jednak w przypadku noworodków nawet pozornie niegroźna infekcja może mieć bardzo poważne konsekwencje. Przekonała się o tym Tilly-Rose Murtha, której kilkutygodniowy syn Vinnie trafił do szpitala w stanie zagrażającym życiu.

Wszystko zaczęło się od problemów z oddychaniem
Vinnie przyszedł na świat w grudniu. Początkowo nic nie wskazywało na to, że wkrótce jego życie będzie zagrożone. Kilka dni po powrocie do domu chłopiec zaczął jednak szybko oddychać i miał problemy z przyjmowaniem pokarmu. Zaniepokojona matka wezwała karetkę. Lekarze stwierdzili u zaledwie trzytygodniowego dziecka zakażenie wirusem RSV. Początkowo infekcja doprowadziła do zakażenia klatki piersiowej, a następnie rozwinęło się zapalenie płuc. Stan chłopca pogorszył się na tyle, że doszło również do zapadnięcia się płuca.
Dziecko zapadło w stan śpiączki farmakologicznej
To jednak nie był koniec problemów zdrowotnych Vinniego. U niemowlęcia wykryto również wirusowe zapalenie opon mózgowych. Lekarze zdecydowali się wprowadzić chłopca w śpiączkę farmakologiczną. W ten sposób chcieli odciążyć jego organizm i dać mu czas na walkę z poważnymi infekcjami. Dla rodziny były to dramatyczne chwile, ponieważ życie maleńkiego dziecka było zagrożone.
Matka ostrzega przed tym gestem wobec noworodków
Tilly-Rose uważa, że do zakażenia mogło dojść po kontakcie z osobą, która pocałowała jej syna. Dlatego dziś szczególnie mocno apeluje do osób odwiedzających noworodki, aby nie całowały dzieci, nawet jeśli są bardzo podekscytowane ich narodzinami. RSV jest częstą przyczyną infekcji układu oddechowego i u starszych dzieci czy dorosłych często przypomina zwykłe przeziębienie. U najmłodszych może jednak prowadzić do zapalenia oskrzelików i zapalenia płuc.
Przeczytaj też: Tragedia w Wielkiej Brytanii. Pożar zabił matkę i troje dzieci. Służby ujawniły przyczynę
Historia Vinniego pokazuje, że dla noworodka kontakt z wirusem, który u dorosłego może wywołać jedynie łagodne objawy, może oznaczać poważne zagrożenie – pisze The Mirror. Dlatego rodzice proszą odwiedzających o zachowanie szczególnej ostrożności i unikanie całowania maluchów.
