
Prima Aprilis w Wielkiej Brytanii — April Fool’s Day to jedno z najpopularniejszych nieoficjalnych świąt na Wyspach — ale rządzi się własnymi regułami. Skąd wzięła się ta tradycja? Dlaczego po południu nie wolno już robić psikusów? I które brytyjskie primaaprilisowe żarty przeszły do historii?
Prima Aprilis — skąd wzięło się to święto?
Skąd dokładnie wzięło się prima aprilis — tego nikt nie wie na pewno. Najpopularniejsza teoria wiąże ten zwyczaj z XVI-wieczną Francją. W 1582 roku papież Grzegorz XIII wprowadził nowy kalendarz gregoriański, przenosząc początek roku z okolic 1 kwietnia na 1 stycznia. Ci, którzy nie przyjęli zmiany — albo po prostu o niej nie wiedzieli — i nadal świętowali Nowy Rok wiosną, stali się obiektem kpin. Dokuczano im, wysyłano na durne sprawunki i przezywano głupcami. Z czasem zwyczaj prima aprilis rozprzestrzenił się po całej Europie.
W Wielkiej Brytanii najstarszy odnotowany żart primaaprilisowy pochodzi z 1698 roku. Wydanie Dawks’s News-Letter z 2 kwietnia donosiło, że „dzień wcześniej, pierwszego kwietnia, kilka osób wysłano do fosy Tower of London, aby oglądać mycie lwów”. Żadna taka ceremonia oczywiście nie istniała — naiwni docierali na miejsce i wracali z kwitkiem. Co ciekawe, ten sam psikus powtarzano w Londynie przez kolejne dwa stulecia, a w XIX wieku drukowano nawet fałszywe bilety wstępu.
Prima Aprilis w Wielkiej Brytanii
W Wielkiej Brytanii obowiązuje żelazna reguła — psikusy można robić wyłącznie przed godziną 12:00 w południe. Kto próbuje kogoś nabrać po dwunastej, sam staje się „April Fool”. Zwyczaj ma co najmniej dwieście lat — folkloryści Iona i Peter Opie wykazali w badaniach z lat 50. XX wieku, że w brytyjskich szkołach pilnowano tej zasady z żelazną konsekwencją. Gdy psikus się uda, żartowniś krzyczy „April fool!” — i sprawa jasna.
Szkocja i Irlandia — własne reguły gry
W Szkocji Prima Aprilis tradycyjnie nazywano Hunt-the-Gowk Day (od szkockiego gowk — kukułka, ale i głupiec). Klasyczny żart wyglądał tak: ofierze wręczano zapieczętowany list, rzekomo z prośbą o pomoc. Ten, kto go otworzył, czytał: „Dinna laugh, dinna smile. Hunt the gowk another mile” — „nie śmiej się, nie uśmiechaj, pędź głupca o milę dalej”. Następnie odsyłał posłańca do kolejnej osoby z identycznym listem.
W Irlandii tradycja była podobna, choć tekst listu brzmiał inaczej: „send the fool further” — „wyślij głupca dalej”.
Najsłynniejsze żarty primaaprilisowe w historii UK
Zbiory spaghetti (BBC, 1957) — Program Panorama wyemitował 1 kwietnia trzyminutowy reportaż z południowej Szwajcarii, w którym rodzina z kantonu Ticino zbierała spaghetti rosnące na drzewach. Komentarz czytał szanowany dziennikarz Richard Dimbleby — a jego autorytet sprawił, że materiał brzmiał absolutnie wiarygodnie. W latach 50. makaron był w Wielkiej Brytanii egzotyką, którą wielu Brytyjczyków znało wyłącznie z puszki. Około osiem milionów widzów obejrzało program, a setki zadzwoniły do BBC z pytaniem, jak wyhodować własne drzewko spaghetti. Stacja odpowiadała: włożyć makaron do puszki z sosem pomidorowym i czekać aż wyrośnie. CNN wiele lat później uznał ten żart za największy w historii poważnych mediów.
Przeczytaj także: Wielkanoc w Wielkiej Brytanii – jak święta obchodzą Brytyjczycy?
Efekt grawitacyjny Jowisza i Plutona (BBC Radio 2, 1976) — Astronom Sir Patrick Moore oznajmił na antenie BBC Radio 2, że o godzinie 9:47 Pluton przejdzie za Jowiszem, a grawitacja na Ziemi na chwilę osłabnie. Kto skoczy w powietrze dokładnie o tej godzinie — poczuje, że unosi się nad podłogą. Gdy wybiła 9:47, Moore zawołał: „Skaczcie teraz!”. Po chwili w BBC rozdzwoniły się telefony — słuchacze z całego kraju donosili, że faktycznie poczuli się lżejsi. Jedna kobieta przekonywała, że ona i jedenaścioro znajomych „zostali porwani z krzeseł i łagodnie krążyli po pokoju”.
Latające pingwiny (BBC, 2008) — BBC opublikowało zwiastun programu przyrodniczego, w którym prezenter Terry Jones z Monty Pythona spacerował z pingwinami po Antarktydzie, a te nagle… wzbiły się w powietrze i odleciały na zimę do amazońskiej dżungli. Filmik błyskawicznie obiegł internet.
Wyspa San Serriffe (The Guardian, 1977) — Guardian opublikował siedmiostronicowy dodatek poświęcony fikcyjnej wyspiarskiej republice San Serriffe (nazwa to żart typograficzny — od sans-serif). Historia, polityka, gospodarka — opisano wszystko z taką powagą, że czytelnicy masowo uwierzyli, iż wyspa naprawdę istnieje.
Cyfrowy Big Ben (BBC, 1980) — BBC ogłosiło, że słynna wieża zegarowa w Londynie przejdzie na wyświetlacz cyfrowy. Nikt w redakcji nie przewidział, ilu słuchaczy uwierz w tę informację — i ilu zadzwoni z oburzeniem na planowaną „modernizację”.
Firmy i media — kto żartuje najlepiej?
Primaaprilisowe żarty w brytyjskich mediach i firmach to osobna tradycja — i wcale nie traci na sile. Gazety drukują po jednym zmyślonym artykule, telewizja nadaje spreparowane reportaże, a korporacje ogłaszają absurdalne produkty, nie mrugając okiem. Cała sztuka polega na tym, żeby żart był na tyle wiarygodny, by ludzie dali się nabrać, ale na tyle niedorzeczny, by po odkryciu prawdy rozbawił — a nie rozzłościł.
