Przejdź do treści

15-latek dryfował po morzu przez 62 godziny. Przeżył, choć stracił brata i kuzyna

16/09/2026 14:25 - AKTUALIZACJA 16/09/2026 14:25
15-latek dryfował po morzu przez 62 godziny Foto: dryfujący chłopiec

Przez ponad dwa dni był zdany wyłącznie na siebie, bez jedzenia i wody, na niewielkiej łodzi dryfującej po zimnych wodach Morza Beringa. 15-letni Derek Parker Aghnaanga przeżył katastrofę łodzi rybackiej u wybrzeży Alaski, w której zginęli jego starszy brat i kuzyn. Nastolatek został odnaleziony dopiero po około 62 godzinach. Jego rodzina przekazała później szczegóły dramatycznej walki o przetrwanie.

15-latek dryfował po morzu przez 62 godziny Foto: dryfujący chłopiec

Łódź nagle przewróciła się na morzu

Derek wypłynął na połów halibuta wraz ze swoim 35-letnim bratem Sidneyem Kulowiyi oraz 34-letnim kuzynem Bartonem Rookokiem. Niewielka łódź znajdowała się w pobliżu wyspy St. Lawrence, kiedy doszło do tragedii. Jednostka przewróciła się i zaczęła dryfować w kierunku Morza Beringa. Rodzina podejrzewa, że jedna z żyłek wędkarskich zaplątała się w silnik, co mogło doprowadzić do wywrócenia łodzi.

Sidney, który był kapitanem łodzi, zginął po tym, jak został uwięziony pod przewróconą jednostką. Bartonowi udało się przetrwać z Derekiem jeszcze przez około dobę. Później jednak wszedł do wody i zmarł. Derek pozostał sam na odwróconej łodzi.

Próbował utrzymać się przy swoich bliskich

Rodzina nastolatka ujawniła, że w pierwszych chwilach po tragedii Derek desperacko próbował trzymać się swoich bliskich. Jego ciotka Colleen Walker przekazała, że chłopiec przez długi czas próbował utrzymać się przy ciałach brata i kuzyna, zanim został zupełnie sam. W kolejnych godzinach jego sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Nie miał dostępu do jedzenia ani wody. Matka, Vina Kulowiyi, napisała później, że syn spędził cztery dni i trzy noce, modląc się i czekając na ratunek.

15-latek dryfował po morzu przez 62 godziny

Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się, gdy mężczyźni nie wrócili zgodnie z planem. Przełom nastąpił 7 września około godziny 10:30, gdy załoga Coast Guard zauważyła nastolatka siedzącego na przewróconej łodzi. Derek był skrajnie wyczerpany i wychłodzony.

W pobliżu znajdowały się zrzucone tratwy ratunkowe, ale chłopiec nie był w stanie do nich dotrzeć. Załoga jednostki Northwest Explorer rzuciła mu linę. Nastolatek zdołał ją chwycić i został wciągnięty na pokład. Kapitan Adam White przyznał później, że był pod ogromnym wrażeniem jego wytrzymałości.

Był wychłodzony, ale przeżył

Jak informuje The Sun, po odnalezieniu Derek miał objawy hipotermii. Ratownicy owinęli go kocami i przez całą drogę utrzymywali z nim kontakt, aby pomóc mu przetrwać podróż. Chłopiec wrócił w końcu do swojej rodziny, ale jego powrót do domu był naznaczony ogromną tragedią. Jego brat i kuzyn nie przeżyli katastrofy.
Przeczytaj też: Miał uratować żonę, sam zginął. Wstrząsająca tragedia w Hiszpanii

Rodzina nastolatka pozostaje w żałobie, jednocześnie podkreślając, jak niezwykłą próbę przetrwał 15-latek. Jego historia pokazuje, jak bezlitosne mogą być zimne wody u wybrzeży Alaski – i jak dramatyczna może być walka człowieka o przetrwanie.