
Nieznane przepisy drogowe w Wielkiej Brytanii potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych kierowców, zwłaszcza latem. Gdy temperatury rosną, częściej jeździmy w krótkich ubraniach, w pośpiechu robimy dłuższe trasy i łatwiej wchodzimy w „automatyczne” nawyki za kierownicą. Problem w tym, że część z nich może zostać uznana za brak należytej ostrożności, a wtedy konsekwencje bywają dotkliwe nie tylko prawnie, ale i finansowo. W skrajnych przypadkach rachunek może sięgnąć nawet kilku tysięcy funtów.

Zaskakujące przepisy drogowe w Wielkiej Brytanii
W upalne dni wielu kierowców sięga po sandały, klapki, a czasem prowadzi nawet boso, zakładając, że to wyłącznie kwestia komfortu. Tymczasem takie obuwie może utrudnić wyczucie pedałów albo ześlizgnąć się w kluczowym momencie, co wpływa na kontrolę nad pojazdem. W razie kontroli lub zdarzenia drogowego może to zostać potraktowane jako zachowanie niebezpieczne.
Zwraca na to uwagę zasada 97 brytyjskiego Kodeksu Drogowego, która mówi o obowiązku noszenia stroju nieutrudniającego prowadzenia. Jeśli funkcjonariusz uzna, że obuwie lub jego brak realnie pogarsza panowanie nad autem, konsekwencje mogą być poważne: od grzywny do 100 funtów i 3 punktów karnych, aż po postępowanie sądowe, gdzie kara może sięgnąć 5000 funtów i 9 punktów.
Przeczytaj też: Zaostrzenie przepisów drogowych w UK w 2026: Kierowców czekają duże zmiany
E-papierosy za kierownicą: ryzyko, które łatwo zlekceważyć
E-papierosy bywają postrzegane jako „łagodniejsza” alternatywa, więc część kierowców sięga po nie również w czasie jazdy. Problem polega na tym, że para może na chwilę ograniczyć widoczność, a samo używanie urządzenia wymaga uwagi i zajmuje ręce. Na drodze czasem wystarczy sekunda, by sytuacja wymknęła się spod kontroli.
W takich przypadkach kierowca może zostać oskarżony o prowadzenie bez należytej ostrożności. To z kolei wiąże się z ryzykiem grzywny do 5000 funtów i nawet 9 punktów karnych. Specjaliści zalecają, by z waporyzacją poczekać do przerwy w podróży, zamiast próbować „ogarnąć wszystko naraz” w trakcie jazdy.
Leki na receptę: legalne, ale mogą działać jak „odurzenie”
Nie każdy kierowca pamięta, że część leków na receptę może wpływać na koncentrację i czas reakcji. Wskazywane są m.in. substancje takie jak diazepam, morfina, tramadol czy temazepam, które u niektórych osób wywołują senność albo spowolnienie. Sam fakt, że lek jest przepisany legalnie, nie chroni przed odpowiedzialnością, jeśli pogarsza zdolność do bezpiecznego prowadzenia – pisze express.co.uk. Prowadzenie pojazdu po ich zażyciu, gdy wpływają na sprawność kierowcy, może zostać potraktowane jak jazda pod wpływem narkotyków. Konsekwencje są twarde: co najmniej rok zakazu prowadzenia, nieograniczona grzywna, a nawet kara więzienia. Do tego dochodzi wpis w rejestrze karnym utrzymujący się przez 11 lat, co może później odbić się także na kosztach ubezpieczenia.
W każdej z tych sytuacji kluczowy jest zdrowy rozsądek i realna ocena, czy masz pełną kontrolę nad samochodem. Warto zadbać o takie obuwie, które nie utrudnia pracy na pedałach, zrezygnować z e-papierosów podczas jazdy, a przy lekach skonsultować z lekarzem, czy mogą wpływać na prowadzenie.
