
Zaginiony w Anglii Polak został zamordowany – Kiedy rodzina pana Andrzeja zgłosiła jego zaginięcie, nikt nie przypuszczał, że odpowiedź na pytanie o los 57-latka będzie najgorsza z możliwych. Policja odnalazła jego szczątki. Mężczyzna został zamordowany, sprawcy ukryli jego ciało w walizce.

Apel córki, który poruszył tysiące osób
Zaginiony mężczyzna mieszkał przy Greystoke Road w Slough, mieście w hrabstwie Berkshire, niecałe 40 kilometrów od centrum Londynu. Pracował w Wielkiej Brytanii od kilku lat, utrzymywał stały kontakt z bliskimi w Polsce. Kiedy nagle się urwał, rodzina zgłosiła sprawę policji.
W trakcie poszukiwań córka zaginionego nagrała apel wideo, opublikowany na oficjalnym kanale Thames Valley Police na YouTube. Mówiła w nim, że ojciec jest ciepłym, przyjaznym człowiekiem z poczuciem humoru, a jego nagłe zniknięcie zupełnie do niego nie pasuje. Podkreślała, że telefon ojca milczy, że nie wrócił do mieszkania, że nie skontaktował się z nikim — ani z rodziną, ani z przyjaciółmi. Nikt nie miał od niego żadnego znaku życia.
Policja początkowo prowadziła sprawę jako poszukiwanie osoby zaginionej. Później nastąpił przełom w śledztwie.
Zaginiony w Anglii Polak został zamordowany
Zdarzenia sięgają roku 2021 roku. Andrzej Mucha ostatni raz odezwał się do rodziny 29 listopada. Miesiąc później — 30 grudnia 2021 roku — zaniepokojona rodzina zgłosiła jego zaginięcie na policję.
Przełom nastąpił w kwietniu 2022 roku. Thames Valley Police zmieniła kwalifikację sprawy — od tego momentu traktowano ją jako śledztwo dotyczące zabójstwa, jak podał Slough Observer. Ciała nie odnaleziono, ale policja uznała, że nie ma żadnych oznak, by Andrzej Mucha żył.
W lipcu 2022 roku aresztowano pierwszego podejrzanego — 32-letniego mężczyznę. Jak poinformowało BBC, zatrzymany usłyszał zarzut morderstwa.
Ślad prowadził na Śląsk
Pod koniec 2022 roku brytyjscy śledczy z Thames Valley skontaktowali się z policjantami z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Podejrzewali, że osoby zamieszane w sprawę opuściły Wyspy i wróciły do Polski — jak podał Dziennik.pl, prawdopodobnie na Śląsk.
Śląscy kryminalni dotarli do rodziny zaginionego, zebrali materiał dowodowy i ustalili, że w sprawę zamieszane są cztery osoby — wszystkie narodowości polskiej. Dwie z nich przebywały nadal w Wielkiej Brytanii, dwie wróciły do Polski.
Przeczytaj także: Wielka Brytania: Zamordowała Polkę i przez 15 lat ukrywała ciało. Zapadł wyrok
Pierwsze zatrzymania

W styczniu 2023 roku policja zatrzymała w Bielsku-Białej dwoje świadków zbrodni — 25-letnią Kamilę W. i 33-letniego Adriana N. Jak podał polsatnews.pl, oboje przyznali się, że byli świadkami zabójstwa popełnionego w Wielkiej Brytanii. Po zatrzymaniu wskazali osoby odpowiedzialne za śmierć 57-latka. Prokuratura postawiła im zarzuty nieudzielenia pomocy, niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwie i pomocy w ukryciu zwłok.
Równolegle w Londynie, dzięki materiałowi dowodowemu przekazanemu przez polskich śledczych, zatrzymano dwóch kolejnych podejrzanych — 28-letniego Adriana P., również z Bielska-Białej, oraz 36-letniego Tomasza W. z Grudziądza. Ten ostatni usłyszał zarzut zabójstwa i ukrycia zwłok.
Przeczytaj także: Wielka Brytania: 13-latka oskarżona o zamordowanie Polki. Prokuratura: „Zadała jej 143 ciosy nożem”
Międzynarodowy zespół śledczy
Ze względu na skalę sprawy w sierpniu 2023 roku Prokurator Generalny RP zawarł z brytyjskim odpowiednikiem umowę o powołaniu Wspólnego Zespołu Śledczego (JIT). Jak poinformowała śląska policja, w jego skład weszli prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, funkcjonariusze Thames Valley Police, śląscy kryminalni z Katowic, prokurator z Koronnej Służby Prokuratorskiej Wielkiej Brytanii oraz przedstawiciele Eurojust — unijnej agencji ds. współpracy w sprawach karnych.
Ciało w walizce na terenie leśnym
Na początku lutego 2026 roku śledczy z Katowic zostali skierowani do Londynu. Wspólnie z policją Thames Valley prowadzili przeszukania na terenie leśnym w Stoke Poges, w hrabstwie Buckinghamshire — niewielkiej miejscowości tuż przy Slough. Jak poinformował nadkomisarz Andy Howard w oficjalnym komunikacie Thames Valley Police, poszukiwania trwały od 3 lutego.
Wtedy dokonano makabrycznego odkrycia — odnaleziono walizkę ze zwłokami. Jak podała śląska policja, sekcja zwłok przeprowadzona z udziałem polskiego prokuratora na terenie Wielkiej Brytanii oraz badania DNA potwierdziły, że to szczątki zaginionego Andrzeja Muchy.
Mężczyzna został uduszony
Jak ustalili śledczy osoby powiązane z tą sprawą mieszkały wspólnie w Anglii. Jak informuje polsatnews.pl, powołując się na informacje policji, do zabójstwa doszło po wspólnej imprezie. Andrzej Mucha został po niej pobity. Główny sprawca następnie go udusił — przekazał prokurator Kamil Rogoziński, naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, zastrzegając, że śledczy czekają jeszcze na ostateczny raport z sekcji zwłok.
Kluczowe dla odnalezienia ciała okazało się przesłuchanie jednej z osób. Jak ujawnił prok. Rogoziński wskazała ona miejsce, w którym porzucono ciało.
Przeczytaj także: Wielka Brytania: Przełom w sprawie zaginionej Polki. Policja odnalazła jej szczątki
Głównie oskarżeni w sprawie zamordowania Andrzeja Muchy
Jak podaje polsatnews.pl Adrian P. został przekazany przez stronę brytyjską do Polski w styczniu 2026 roku. 26 stycznia Prokuratura Okręgowa w Gliwicach przedstawiła mu zarzuty pobicia oraz utrudniania postępowania w związku z ukryciem zwłok i zacieraniem śladów przestępstwa. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Tomasz W. trafił do Polski 26 lutego — w konwoju o wzmocnionym zabezpieczeniu. Zarzuty usłyszał 3 marca. Najpoważniejszy z nich dotyczy zabójstwa popełnionego z motywacji zasługującej na szczególne potępienie — z pogardy dla osoby słabszej, chęci jej poniżenia i dążenia do wyrządzenia krzywdy drugiemu człowiekowi. Tomaszowi W. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Bądź na bieżąco z wiadomościami z Wielkiej Brytanii i ze świata. Śledź nas na Facebooku.
