Przejdź do treści
Home » WIADOMOŚCI Z UK » Wielka Brytania: Porażka Starmera w Manchesterze. Czy premier może stracić stanowisko?

Wielka Brytania: Porażka Starmera w Manchesterze. Czy premier może stracić stanowisko?

27/02/2026 09:40 - AKTUALIZACJA 27/02/2026 09:40
Keir Starmer podczas wystąpienia publicznego – zdjęcie ilustracyjne

Wyniki wyborów w Manchesterze stały się dla Keira Starmera sygnałem ostrzegawczym, którego w Partii Pracy nikt nie powinien lekceważyć. Okręg Gorton i Denton, dotąd traktowany jak bezpieczna twierdza laburzystów, nagle pokazał coś zupełnie innego: gwałtowny odpływ poparcia i rosnącą siłę rywali z lewej oraz prawej strony. Jeśli premier liczył na spokojny polityczny oddech, to może się przeliczyć. Stawka jest większa niż jeden mandat.

Wybory w Manchesterze: Partia Pracy spadła na trzecie miejsce. Zieloni i Reform UK odebrali okręg Starmerowi

W samym Gorton i Denton Partia Pracy spadła na trzecie miejsce, notując mocny zjazd w porównaniu z poprzednimi wyborami powszechnymi. Zwyciężyli Zieloni, a drugą pozycję zajęło Reform UK, co dla laburzystów jest wyjątkowo bolesnym sygnałem, bo oznacza utratę poparcia w dwóch różnych elektoratach jednocześnie.

Wyniki wyborów w Manchesterze – Porażka Starmera

Kandydatka Partii Zielonych Hannah Spencer — z zawodu hydrauliczka i tynkarka — zdobyła 14 980 głosów, czyli 40,7 procent, i wygrała z przewagą 4 402 głosów. To pierwsze w historii zwycięstwo Zielonych w wyborach uzupełniających do parlamentu i pierwszy mandat tej partii w północnej Anglii. Spencer została piątą posłanką Zielonych w Izbie Gmin.
Na drugim miejscu znalazł się Matt Goodwin z Reform UK — były profesor uniwersytecki i publicysta — z wynikiem 10 578 głosów (28,7 procent). Kandydatka laburzystów Angeliki Stogia zajęła dopiero trzecie miejsce, zdobywając 9 364 głosy (25,4 procent).

Skala porażki Partii Pracy jest uderzająca. W wyborach powszechnych w 2024 roku partia Starmera zdobyła w tym okręgu 50,8 procent głosów i miała przewagę ponad 13 tysięcy głosów. W ciągu niespełna dwóch lat straciła połowę poparcia. Frekwencja wyniosła 47,62 procent — niemal identycznie jak w wyborach powszechnych, co oznacza, że wyborcy labourzystów nie zostali w domach. Przeszli do konkurencji.
Przeczyta także: Polityczna burza w Wielkiej Brytanii. Premier Keir Starmer kwestionuje Brexit

Dlaczego wyborcy odwrócili się od Partii Pracy? Dwa elektoraty, dwa kierunki

Porażka Partii Pracy miała dwa źródła, które zadziałały jednocześnie – wskazują brytyjskie media. W zachodniej części okręgu — w Gorton, Levenshulme i Longsight, gdzie mieszka duża społeczność muzułmańska (ok. 28 procent mieszkańców okręgu) — głosy przejęli Zieloni. Zdecydowana propalestyńska kampania Spencer trafiła w nastroje wyborców rozczarowanych stanowiskiem rządu Starmera wobec konfliktu w Gazie.

Z kolei we wschodniej części okręgu — w Denton poparcie odpłynęło do Reform UK. Goodwin prowadził kampanię skoncentrowaną na kwestiach imigracji i tożsamości, co rezonowało z wyborcami, którzy czuli się ignorowani przez laburzystów.
Były szef YouGov Peter Kellner ocenił, że wynik wyborów w Manchesterze jest dla Partii Pracy „katastrofalny” i nie da się go wytłumaczyć wyłącznie kwestią Gazy.

Brytyjska scena polityczna – zdjęcie ilustracyjne związane z kryzysem w Partii Pracy

Skandal wokół Mandelsona i narastający bunt wewnątrz Partii Pracy

Wybory odbyły się w cieniu afery wokół Petera Mandelsona — byłego ambasadora Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie, którego Starmer mianował na to stanowisko w grudniu 2024 roku. We wrześniu 2025 premier zwolnił Mandelsona po ujawnieniu e-maili, w których ten utrzymywał bliskie kontakty z Jeffreyem Epsteinem po skazaniu finansisty za przestępstwa seksualne.

Sprawa nie zakończyła się na dymisji. W styczniu 2026 roku ujawniono kolejne dokumenty wskazujące, że Mandelson mógł przekazywać Epsteinowi poufne informacje rządowe. 3 lutego londyńska policja metropolitalna wszczęła formalne śledztwo, a 23 lutego — trzy dni przed wyborami w Gorton and Denton — Mandelson został aresztowany pod zarzutem nadużycia stanowiska publicznego. Zwolniono go za kaucją następnego dnia.

Starmer przeprosił ofiary Epsteina i przyznał, że Mandelson go okłamał co do skali swoich powiązań Epsteinem. Mimo to podniosły się głosy, że w związku z aferą premier powinien podać się do dymisji. Szkocki lider Labour Anas Sarwar publicznie wezwał Starmera do rezygnacji.
Przeczytaj także: Brytyjski rząd musiał odwołać lot deportacyjny. Imigrant znalazł sposób, aby go uziemić

Spór o Burnhama i ryzyko przed kolejnymi wyborami

Kolejnym elementem, który ma ciążyć na tej historii, jest wątek burmistrza Manchesteru Andy’ego Burnhama. Według opisywanych doniesień, Starmer miał blokować jego start w tym okręgu, traktując go jako potencjalnego rywala wewnątrz partii, co w praktyce mogło osłabić pozycję laburzystów w kluczowym starciu.

W efekcie Partia Pracy stanęła do walki bez najsilniejszego nazwiska, a zwycięstwo przypadło rywalom z dwóch skrajnie różnych biegunów — ekologicznej lewicy i tożsamościowej prawicy. A że w Wielkiej Brytanii wybory lokalne zbliżają się wielkimi krokami i tradycyjnie pełnią rolę testu nastrojów, wynik z Manchesteru może okazać się zapowiedzią znacznie większych problemów dla Starmera.