
Wielka Brytania: Więziła kobietę jako niewolnicę przez 25 lat. Ponad dwie dekady w zamknięciu. Codzienne bicie, głodzenie, praca pod groźbą przemocy. Brzmi jak opis z minionej epoki? To historia, która rozegrała się w spokojnym angielskim miasteczku. Sąd w Gloucester skazał właśnie 56-letnią Amandę Wixon na 13 lat więzienia za współczesne niewolnictwo. Szczegóły sprawy, które ujawniła policja Gloucestershire, są wstrząsające.

Więziła kobietę jako niewolnicę przez 25 lat
Jak wynika z komunikatu policji Gloucestershire, ofiara — kobieta z lekką niepełnosprawnością intelektualną, w sądzie występująca pod literą „K” — znała Wixon przez rodzinę i już jako dziecko bywała w jej domu. W 1996 roku, mając zaledwie ok. 16 lat, trafiła pod opiekę Wixon, która zabrała ją do siebie w Tewkesbury. Dziewczyna pochodziła z trudnej rodziny — i miała trafić lepiej.
Zamiast tego znalazła się w piekle, które trwało ponad ćwierć wieku.
25 lat w zamknięciu: bicie, głodzenie, upokarzanie
Przez ponad dwie dekady Wixon trzymała kobietę w skrajnie zaniedbanych warunkach — zamykała drzwi i okna na klucz i nie pozwalała jej wychodzić z domu. Codziennie zmuszała ją do pracy: ofiara godzinami szorowała podłogi na kolanach, gotowała i prała. Musiała też kąpać dzieci Wixon — choć sama nie miała prawa się myć.
Jeść mogła raz dziennie — zwykle resztki albo ochłapy z rodzinnego stołu. Potajemnie chowała słodycze, żeby nie głodować. Groźby przemocy regularnie przeradzały się w prawdziwe pobicia. Jak opisuje policja, Wixon przez lata dusiła ofiarę, wpychała jej głowę do muszli klozetowej, wlewała do ust płyn do naczyń i polewała twarz wybielaczem. Wielokrotnie goliła jej głowę wbrew woli — choć ofiara marzyła o długich włosach.
Podczas jednego z najbrutalniejszych ataków Wixon uderzyła kobietę trzonkiem od miotły w twarz — wybiła jej tym zęby. Lekarze, którzy zbadali ofiarę po uwolnieniu, stwierdzili, że przez lata cierpiała z powodu nieleczonych infekcji i ropni w jamie ustnej, które musiały powodować silny ból. Przeczytaj także: Małżeństwo z Polski skazane za handel kobietami. Najmłodsza ofiara miała 17 lat
Telefon zniszczony młotkiem
Gdy Wixon odkryła, że ktoś dał ofierze telefon komórkowy, wyrwała go i uderzyła kobietę w twarz — ta dostała podbite oko. Potem rozbiła telefon młotkiem.
Ofiara jednak dostała kolejny — potajemnie. I to właśnie ten telefon ją uratował.
Wezwanie pomocy po 25 latach
15 marca 2021 roku ofiara poczuła się źle i sięgnęła po ukryty telefon. Zadzwoniła do kogoś, kogo znała, i poprosiła o pomoc. Zaalarmowano służby. „Kiedy funkcjonariusze dotarli pod adres Wixon ok. godz. 22:40 zastali ofiarę przestraszoną, wychudzoną i niedożywioną. Była bardzo brudna. Miała krótko ogolone włosy i siniaki na ramionach” – informuje policja.
W jej sypialni policjanci zobaczyli łóżko z brudną pościelą, gołe ściany pokryte pleśnią i pusty gniazdko po żarówce. Pokój przypominał — jak powiedzieli funkcjonariusze — celę więzienną.
Kobieta zwróciła się do policjantów: „Nie chcę tu być. Nie czuję się bezpiecznie. Mandy cały czas mnie bije. Nie myłam się od lat. Ona mi nie pozwala.”
100 tysięcy funtów zasiłków — wszystko zabrała oprawczyni

Sędzia Ian Lawrie KC podczas rozprawy przed Gloucester Crown Court stwierdził, że Wixon działała z zimną kalkulacją. Od 2000 roku inkasowała zasiłki socjalne przysługujące ofierze z tytułu niepełnosprawności — pieniądze wpływały prosto na jej konto. Łącznie ok. 100 000 funtów. Ofiara nie zobaczyła z tego ani pensa. Żyła w nędzy i nosiła wyłącznie cudze, znoszone ubrania.
Sędzia powiedział wprost: „Ofiara była faktycznie Pani niewolnicą.” Dodał, że Wixon „skutecznie złamała jej ducha” w ciągu dwóch dekad.
„Przez 25 lat żyłam w strachu”
Podczas rozprawy odczytano oświadczenie ofiary. Kobieta napisała: „Przez 25 lat żyłam w strachu, pod kontrolą i w przemocy. Traktowano mnie tak, jakby moje życie, moja wolność i mój głos nie miały żadnego znaczenia.”
Opisała, co zmieniło się po uwolnieniu — własny pokój u opiekunki zastępczej, czyste łóżko, możliwość rysowania, pisania wierszy i oglądania telewizji, kiedy tylko chce. Rzeczy, które dla większości ludzi są oczywistością. Przyznała jednak, że wciąż dręczą ją koszmary i przebłyski wspomnień: „Widzę Mandy w łazience, w kuchni, idzie za mną po schodach. Mówi, że mnie złapie, że zrobi mi coś złego.”
Przeczytaj także: Tragiczny finał poszukiwań Polaka zaginionego w Anglii. Został zamordowany
Sąsiedzi nic nie wiedzieli
Sprawa wyszła na jaw dopiero w 2021 roku — po ponad 25 latach. Alarm podniósł jeden z synów Wixon, zaniepokojony losem kobiety. Sąsiadka powiedziała w rozmowie z brytyjską stacją LBC, że nigdy jej nie widziała — choć ofiara, jak się okazało podczas procesu, wiedziała o jej istnieniu i pytała o nią po imieniu. Służby społeczne kontaktowały się z rodziną pod koniec lat 90., ale potem — jak podkreślił prokurator — ofiara „zniknęła w czarnej dziurze”. Przez kolejne 20 lat nikt jej nie odwiedził. Nie powstał żaden dokument medyczny ani dentystyczny. Żaden urzędnik nie zapytał, co się z nią dzieje.
13 lat więzienia i brak skruchy
Po 13-dniowym procesie przed Gloucester Crown Court ława przysięgłych uznała Wixon za winną bezprawnego pozbawienia wolności, zmuszania do pracy przymusowej (dwa zarzuty) oraz pobicia (trzy zarzuty). Od jednego zarzutu pobicia sąd ją uniewinnił.
Sąd skazała oprawczynię na 13 lat więzienia. Kobieta podczas procesu ani przez moment nie okazała skruchy. Wychodząc z sali rozpraw, zapytana przez dziennikarzy, czy żałuje, odpowiedziała: „Nie. Nigdy tego nie zrobiłam.” Gdy ktoś zapytał, czy jest „potworem”, odparła: „Mówcie, co chcecie.”
Ofiara mieszka dziś z rodziną zastępczą, chodzi do college’u i korzysta ze wsparcia terapeutycznego. Podczas procesu sąd dowiedział się, że po raz pierwszy w życiu wyjechała na wakacje. Potrzebuje jednak wciąż całodobowej opieki — skutki psychiczne 25 lat niewoli nie ustępują.
