
W Polsce ma powstać megamiasto – a dyskusja wokół tego pomysłu dotyczy jednego z najbardziej zurbanizowanych regionów kraju. Na Śląsku i w Zagłębiu wraca koncepcja, by Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię (GZM) przekształcić w jeden, zintegrowany organizm miejski. Zwolennicy widzą w tym szansę na sprawniejsze zarządzanie i silniejszą pozycję regionu, sceptycy ostrzegają przed ryzykiem utraty lokalnej odrębności. Jeśli projekt doczekałby się realizacji, w Polsce pojawiłoby się miasto większe liczebnie od Warszawy i rozleglejsze niż Londyn.

W Polsce ma powstać megamiasto
Roboczo projekt bywa określany jako Metropolis i obejmuje 41 miast oraz gmin południowej Polski, w tym m.in. Katowice, Gliwice, Zabrze czy Dąbrowę Górniczą. Na tym obszarze mieszka dziś ponad 2,1 mln osób, co już teraz lokuje GZM wśród największych skupisk miejskich w Europie. W założeniu nie chodzi jednak wyłącznie o formalne „połączenie na mapie”, lecz o stworzenie spójnego, lepiej skoordynowanego centrum miejskiego.
Autorzy koncepcji podkreślają, że taki model miałby ułatwiać przyciąganie inwestorów, usprawniać zarządzanie zasobami regionu i w praktyce podnosić komfort życia mieszkańców. W tle pojawia się argument o mniejszym rozdrobnieniu decyzji oraz większej sile negocjacyjnej wobec partnerów w kraju i za granicą.
Przeczytaj też: Brytyjskie media zachwycone Polską. “Nigdy nie było lepszego momentu, by ją odwiedzić”
Symboliczne znaczenie Metropolis
Wymiar symboliczny projektu rozbudza wyobraźnię: nowe miasto mogłoby wyprzedzić Warszawę, która liczy około 1,8 mln mieszkańców. Jeszcze mocniej działa jednak skala terytorialna, bo planowany obszar miałby obejmować około 2,5 tys. km². To oznaczałoby powierzchnię większą niż w przypadku wielu rozpoznawalnych europejskich metropolii, w tym Londynu – zwraca uwagę Businessinsider.com.pl, zestawiając te liczby z rozmiarem polskiej stolicy.
Emocje budzą również pomysły na nazwę potencjalnego megamiasta. W przestrzeni publicznej pojawiają się propozycje takie jak Metropolis, Silesia czy Nowe Katowice. Dyskusja rozpięta jest między entuzjazmem a ostrożnością, bo ostatecznie powodzenie zależałoby od tego, czy wizja zyska akceptację lokalnych społeczności, czy pozostanie jedynie koncepcją, o której głośno, ale bez przełożenia na realne zmiany.
Nowa jakość życia w Metropolis
Założenie projektu ma być jasne: uporządkować zarządzanie całym obszarem metropolitalnym, a jednocześnie nie wymazać lokalnej tożsamości poszczególnych miast. W proponowanym modelu miasta i gminy wchodzące w skład Metropolis miałyby nadal zachować swoich prezydentów, burmistrzów oraz rady miejskie. To na tym poziomie rozstrzygane byłyby sprawy najbardziej lokalne, związane z codziennym życiem mieszkańców. Tak ten kierunek zmian opisywał m.in. portal Businessinsider.com.pl.
Jednocześnie kwestie o znaczeniu ponadlokalnym, takie jak planowanie przestrzenne, transport publiczny, duża infrastruktura czy strategiczne inwestycje, miałyby być prowadzone wspólnie w skali całego megamiasta. Zwolennicy przekonują, że pozwoli to pełniej wykorzystać potencjał regionu, w tym jego przemysłowe dziedzictwo, sieć komunikacyjną oraz zasoby kadrowe. W praktyce ma to oznaczać także sprawniejsze gospodarowanie wspólnymi środkami i odejście od sytuacji, w której sąsiadujące miasta konkurują o te same fundusze, zamiast planować projekty razem.
