
Przez stulecia Wielka Brytania była przemysłową potęgą. Kopalnie węgla, stocznie, fabryki chemiczne i tekstylne budowały jej gospodarczą siłę. Była jednak jedna branża, na której kraj zawsze mógł polegać – produkcja soli. Dziś nawet ona stoi nad przepaścią, a jej możliwy upadek odsłania znacznie głębszy problem brytyjskiej gospodarki.

Wielka Brytania to solna potęga
Choć sól kojarzy się głównie z kuchnią, w rzeczywistości jest jednym z fundamentów współczesnego przemysłu. Związki chemiczne wytwarzane na jej bazie znajdują się w 90 proc. leków, służą do oczyszczania wody, produkcji plastiku, materiałów wybuchowych czy nawozów. Bez soli – i chemii wokół niej – fizyczna gospodarka po prostu by się zatrzymała. Od czasów rzymskich Wielka Brytania korzystała z ogromnych złóż soli kamiennej pod Cheshire. Jeszcze niedawno kraj produkował niemal 3 mln ton soli rocznie, w pełni zaspokajając własne potrzeby i eksportując nadwyżki.
Upadek branży solnej w UK
Przełomowa informacja przyszła z Runcorn. Firma Inovyn, odpowiadająca za około 50 proc. brytyjskiej produkcji soli, ostrzegła, że bez wsparcia rządu może zamknąć swój zakład. Oznaczałoby to, że po raz pierwszy w nowoczesnej historii Wielka Brytania musiałaby importować sól. Problemem nie jest tylko prestiż. Sól jest tania, ciężka i bardzo korozyjna, co sprawia, że jej transport na duże odległości dramatycznie podnosi koszty. Uderzyłoby to m.in. w przemysł spożywczy i farmaceutyczny, czyniąc brytyjskie produkty mniej konkurencyjnymi.
Chemiczna domina: jedna zamknięta fabryka za drugą
Potencjalny upadek produkcji soli to jedynie fragment znacznie większego kryzysu. W ostatniej dekadzie zamknięto 11 kluczowych zakładów chemicznych. W 2023 roku Wielka Brytania straciła własną produkcję amoniaku, kluczowego dla nawozów. Wcześniej zniknęły instalacje produkujące kwas siarkowy i azotowy, niezbędne m.in. dla obronności. Symbolicznym momentem było zamknięcie w 2024 roku fabryki sody kalcynowanej w Lostock – po 150 latach ciągłej pracy. Po raz pierwszy od rewolucji przemysłowej kraj przestał wytwarzać ten podstawowy surowiec.
Produkcja chemiczna jest niezwykle energochłonna, a wysokie ceny energii w Wielkiej Brytanii sprawiają, że coraz więcej firm przenosi się do USA lub Chin. W ciągu trzech lat produkcja sektora spadła o 20 proc., co poza czasami wojen jest zjawiskiem bez precedensu.
Przeczytaj też: Upadek brytyjskiego sprzedawcy odzieży. Tysiące klientów nie odzyska pieniędzy
„Bez tego zostaniemy tylko gospodarką usług”
Eksperci ostrzegają, że dalsza deindustrializacja w imię neutralności klimatycznej może pozbawić kraj kluczowych kompetencji. Jak podkreślają przedstawiciele branży, chemia to „fundament fundamentów” – bez niej nie ma ani bezpieczeństwa, ani stabilnych miejsc pracy – cytuje news.sky.com. Zamknięcie zakładu produkującego sól byłoby więc czymś więcej niż kolejną złą wiadomością. Dla wielu byłby to symboliczny moment – ostatni gwóźdź do trumny przemysłu, który niegdyś był dumą brytyjskiej gospodarki.
