
Niepokój na światowych rynkach i napięcia na Bliskim Wschodzie szybko odbiły się na codziennym życiu kierowców w Wielkiej Brytanii. Po informacji o zamknięciu przez Iran strategicznej Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie – na wielu brytyjskich stacjach paliw pojawiły się długie kolejki. Burmistrz Londynu wydał pilny apel do kierowców.

Kolejki na stacjach paliwowych w Wielkiej Brytanii. Pilny apel do kierowców
Jak informują brytyjskie media, wczoraj na wielu stacjach w całym kraju można było zobaczyć długie kolejki samochodów. W miejscowości Bushey na północy Londynu niektórzy kierowcy czekali ponad godzinę, aby zatankować. Pojawiają się też sygnały, że część stacji zaczyna odczuwać braki paliwa.
Powodem niepokoju jest rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Po rozpoczęciu przez USA i Izrael operacji „Operation Epic Fury” Iran odpowiedział działaniami odwetowymi, a następnie zamknął Cieśninę Ormuz. Przez ten strategiczny przesmyk w Zatoce Perskiej przepływa około 20 procent światowych dostaw ropy naftowej.
Informacja o jego zamknięciu natychmiast wywołała wzrost cen ropy i obawy o dalsze podwyżki na stacjach paliw.
Ceny paliw w Wielkiej Brytanii gwałtownie wzrosły
Od soboty ceny paliw w Wielkiej Brytanii zaczęły gwałtownie rosnąć. Jak informuje portal metro.co.uk średnia cena benzyny wzrosła z 132,83 pensa za litr 28 lutego do 135,20 pensa 4 marca. Oznacza to wzrost o prawie 2,5 pensa na litrze w zaledwie kilka dni.
Jeszcze szybciej drożeje olej napędowy. Cena diesla wzrosła z 142,38 pensa za litr do 145,66 pensa.
Eksperci wskazują, że jest to bezpośredni efekt wzrostu cen ropy na światowych rynkach. Baryłka przekroczyła 81 dolarów, czyli poziom niewidziany od stycznia ubiegłego roku.
Burmistrz Londynu apeluje o spokój
Władze starają się studzić emocje. Sadiq Khan, burmistrz Londynu, zaapelował do mieszkańców, aby nie ulegali panice i nie robili zapasów paliwa.
„W przeszłości, czy to przed lockdownem, czy podczas wcześniejszych kryzysów paliwowych, zdarzało się, że ludzie próbowali robić zapasy z obawy przed nadchodzącymi problemami” – powiedział.
Khan podkreślił, że najważniejsze jest zachowanie rozsądku.
Burmistrz wyraził też nadzieję, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie potrwa długo i sytuacja na rynku szybko się ustabilizuje.
Eksperci uspokajają: ceny nie powinny gwałtownie wzrosnąć
Również eksperci branży motoryzacyjnej starają się uspokajać brytyjskich kierowców. Simon Williams, szef działu polityki w organizacji RAC, ocenia, że ceny paliw mogą jeszcze nieznacznie wzrosnąć, ale raczej nie przekroczą 136 pensów za litr benzyny.
Jak wyjaśnił w rozmowie z portalem „Metro”, obecne podwyżki wynikają głównie z nagłego wzrostu cen ropy naftowej.
Przeczytaj także: Wielka Brytania: W razie wybuchu III wojny światowej te zawody mogą uniknąć poboru
„Średnia cena benzyny wzrosła od soboty o prawie 2,5 pensa na litrze, a diesel o ponad 3 pensy, ponieważ ropa podrożała do ponad 81 dolarów za baryłkę” – powiedział.
Zdaniem eksperta, jeśli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie, dalsze podwyżki na stacjach powinny być ograniczone.
Wspomnienie poprzednich kryzysów paliwowych
Brytyjskie media przypominają, że podobne sceny miały już miejsce w przeszłości. W czasie pandemii i podczas wcześniejszych kryzysów paliwowych w Wielkiej Brytanii również dochodziło do masowego oblężenia stacji paliwowych – głównie z powodu paniki kierowców, a nie faktycznego braku paliwa.
Dlatego władze i eksperci podkreślają dziś jedno: największym zagrożeniem dla rynku nie są same podwyżki cen, lecz paniczne reakcje kierowców. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie szybko się uspokoi, również ceny paliw powinny wkrótce przestać rosnąć.
