Przejdź do treści

Etui do słuchawek zmusiło samolot do awaryjnego lądowania. Linie wydały pilny apel

31/07/2026 15:48 - AKTUALIZACJA 31/07/2026 15:48
Dziewięć samolotów ogłosiło stan zagrożenia Foto: samolot na niebie

Niewielkie etui do bezprzewodowych słuchawek doprowadziło do awaryjnego lądowania samolotu lecącego z Europy do Stanów Zjednoczonych. Na pokładzie pojawił się dym, a piloci natychmiast przerwali lot i skierowali maszynę na najbliższe lotnisko. Dopiero po kilku dniach udało się ustalić, co dokładnie wywołało niebezpieczny incydent. Linie lotnicze wykorzystały tę sytuację, by zaapelować do wszystkich pasażerów.

Etui do słuchawek doprowadziło do awaryjnego lądowania samolotu

Do zdarzenia doszło w poniedziałek na pokładzie samolotu Swiss wykonującego rejs LX16 z Zurychu do Nowego Jorku. Jak podaje szwajcarski portal SRF, krótko po starcie załoga zauważyła dym w kabinie pasażerskiej. Piloci natychmiast wdrożyli procedury bezpieczeństwa i podjęli decyzję o awaryjnym lądowaniu na lotnisku Bangor International Airport w amerykańskim stanie Maine.
Maszyna bezpiecznie wylądowała, a pasażerowie opuścili pokład. Początkowo nie było wiadomo, co spowodowało zadymienie.

Etui do słuchawek doprowadziło do awaryjnego lądowania samolotu

Jak informuje SRF, przyczynę udało się ustalić dopiero po szczegółowych oględzinach przeprowadzonych przez zespół techników wysłanych przez linię Swiss.
Okazało się, że etui ładujące do bezprzewodowych słuchawek wpadło pomiędzy elementy fotela i zostało mocno zgniecione przez mechanizm regulacji siedzenia. Uszkodzenie doprowadziło do przegrzania akumulatora. Urządzenie zaczęło się dymić, co uruchomiło procedury bezpieczeństwa.

Linia lotnicza podkreśliła, że chodziło o niewielkie etui wyposażone w akumulator litowy o stosunkowo małej pojemności. Mimo to uszkodzenie wystarczyło, aby stworzyć realne zagrożenie na pokładzie.
Przeczytaj także: Samolot British Airways był o krok od katastrofy. Dramatyczne chwile nad Londynem

Linie lotnicze ostrzegają pasażerów

Po tym incydencie Swiss ponownie przypomniał pasażerom o zasadach dotyczących urządzeń z akumulatorami litowo-jonowymi. Przewoźnik apeluje, aby nigdy nie próbować samodzielnie wyciągać telefonu, słuchawek czy powerbanku, jeśli wpadną pomiędzy elementy fotela.

Zamiast przesuwać siedzenie lub sięgać po zgubę na własną rękę, należy natychmiast poinformować o tym członków załogi. To właśnie nacisk mechanizmu fotela może uszkodzić akumulator i doprowadzić do jego gwałtownego przegrzania.

Nawet mały akumulator może być niebezpieczny

Sprawą zajęła się również Szwajcarska Rada ds. Badania Wypadków Transportowych (SUST). Jej przedstawiciel Martin Pohl zwrócił uwagę, że wielu pasażerów błędnie uważa niewielkie akumulatory za całkowicie bezpieczne.

Jak podaje SRF, ekspert przypomniał, że nawet małe baterie litowo-jonowe mogą w krótkim czasie osiągnąć bardzo wysoką temperaturę, jeśli zostaną uszkodzone. Dotyczy to nie tylko etui do słuchawek, ale również smartfonów, laptopów i innych urządzeń elektronicznych.

Zdaniem Pohla całkowity zakaz przewożenia powerbanków nie rozwiązałby problemu, ponieważ podobne akumulatory znajdują się także w telefonach i komputerach. Kluczowe znaczenie ma świadomość pasażerów i właściwe postępowanie w przypadku zgubienia urządzenia na pokładzie.

Ekspert podkreślił, że w samolocie nie można po prostu zatrzymać się i opuścić maszyny. Właśnie dlatego każda sytuacja, która może doprowadzić do przegrzania lub zapłonu akumulatora, wymaga natychmiastowej reakcji załogi.