Przejdź do treści

Hantawirus na wycieczkowcu, kapitanem jest Polak. Opublikowano przejmujące nagranie z pokładu

07/05/2026 15:46 - AKTUALIZACJA 07/05/2026 15:46
Hantawirus na wycieczkowcu, kapitanem jest Polak. Opublikowano przejmujące nagranie z pokładu

Kapitanem wycieczkowca MV Hondius, na którego pokładzie wybuchła epidemia hantawirusa, jest Polak Jan Dobrogowski — doświadczony marynarz, absolwent Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. W internecie opublikowano nagranie z 12 kwietnia, na którym Dobrogowski informuje pasażerów o śmierci jednego z podróżnych. W tamtym momencie nikt na pokładzie nie podejrzewał jeszcze, że na statku rozprzestrzenia się groźny wirus. Sprawę opisała BBC.

Śmierć, która nie wzbudziła podejrzeń

11 kwietnia na pokładzie MV Hondius zmarł 70-letni obywatel Holandii. Lekarz pokładowy nie zdołał jednoznacznie ustalić przyczyny zgonu — podeszły wiek pasażera i okoliczności wskazywały jednak na przyczyny naturalne. Następnego dnia kapitan Dobrogowski poinformował o tym pasażerów.

Z przykrością muszę poinformować, że jeden z naszych pasażerów niestety zmarł ostatniej nocy. Choć to tragiczne, stało się to z przyczyn naturalnych. Lekarz powiedział mi, że choroba nie jest zakaźna. Statek jest bezpieczny – mówił kapitan na nagraniu, które zarejestrował turecki vloger podróżniczy Ruhi Çenet, jeden z pasażerów. O sprawie pisze New York Post. Nagranie z pokładu w dalszej części artykułu.

Çenet opowiadał później dziennikarzom NBC News, że poczuł niepokój, bo kapitan wcześniej nie zabierał głosu na odprawach. Dlatego postanowił nagrać całe przemówienie.
Operator statku, firma Oceanwide Expeditions, oświadczył, że informacje przekazane przez kapitana były zgodne z ówczesnym stanem wiedzy, a Dobrogowski postępował zgodnie z procedurami obowiązującymi na morzu.

Dopiero choroba kolejnych osób ujawniła prawdę

Sytuacja zaczęła się zmieniać kilkanaście dni później. 24 kwietnia ciało Holendra przetransportowano na Wyspę Świętej Heleny — towarzyszyła mu żona, która zeszła na ląd. Trzy dni później Oceanwide Expeditions otrzymał informację, że kobieta zachorowała w drodze powrotnej i zmarła. Tego samego dnia na statku ciężko zachorował kolejny pasażer — obywatel Wielkiej Brytanii. Ewakuowano go do szpitala w RPA, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii. To właśnie u niego po raz pierwszy zidentyfikowano hantawirusa.

Dopiero wtedy stało się jasne, że śmierć holenderskiego pasażera nie była przypadkowa, a na statku rozprzestrzenia się groźny wirus. 2 maja na pokładzie zmarła 69-letnia Niemka.
WHO potwierdziła, że chodzi o odmianę Andes — jedyną, która w rzadkich przypadkach może przenosić się między ludźmi. Dotychczas potwierdzono osiem zakażeń, trzy osoby zmarły.
Poniżej nagranie, na którym kapitan Jan Dobrogowski informuje pasażerów o śmierci na pokładzie: Dalsza część artykułu pod filmem

Kim jest kapitan Dobrogowski?

We wtorek rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził, że na pokładzie MV Hondius przebywa jeden obywatel Polski — członek załogi. Okazało się, że chodzi o kapitana statku.
Jan Dobrogowski pływa od ponad 20 lat. W 1999 roku jako pierwszy oficer żaglowca „Zawisza Czarny” dwukrotnie opłynął Przylądek Horn. Trzy lata później, mając zaledwie 26 lat, objął na tym statku stanowisko kapitana. Ma tytuł Master Mariner wydany przez polski Urząd Morski, ukończył Uniwersytet Morski w Gdyni ze specjalizacją w nawigacji polarnej i zdobył certyfikaty nawigacji lodowej oraz Kodeksu Polarnego. Mówi biegle po angielsku, polsku i portugalsku.
Rzecznik MSZ podkreślił, że Dobrogowski nie potrzebuje pomocy medycznej ani konsularnej.
Przeczytaj także: Globalny alert WHO po śmierci pasażerów zakażonych hantawirusem. Pilnie poszukują osób z tego lotu

Statek, którego nikt nie chce przyjąć

MV Hondius z blisko 150 osobami na pokładzie — pasażerami i załogą 23 narodowości — wypłynął 1 kwietnia z Ushuaia w Argentynie. Trasa miała prowadzić przez Antarktykę i odległe wyspy Atlantyku Południowego aż do Wysp Zielonego Przylądka, dokąd statek dotarł 3 maja. Władze nie zgodziły się jednak na zejście pasażerów na ląd. MV Hondius skierował się więc na Wyspy Kanaryjskie, ale prezydent regionu Fernando Clavijo odmówił przyjęcia jednostki na Teneryfie. WHO oświadczyła, że Hiszpania ma „moralny i prawny obowiązek” udzielić pomocy osobom na pokładzie, wśród których są obywatele hiszpańscy.

Pasażerowie od kilku dni przebywają w izolacji w kajutach. Çenet relacjonował, że po ogłoszeniu pierwszego zgonu życie na statku jeszcze przez jakiś czas toczyło się po staremu — starsi pasażerowie spotykali się w salonie, jedli razem. Nikt nie sądził, że na statku rozprzestrzenia się śmiercionośny wirus.

Wirus zdążył opuścić statek

Jak ustalono, w kwietniu — jeszcze zanim rozpoznano hantawirusa — ponad 20 pasażerów zeszło na ląd podczas postoju na Wyspie Świętej Heleny i wróciło do swoich krajów bez jakichkolwiek badań czy kontroli medycznych. Okazało się, że część z nich mogła być zakażona. Zakażenie potwierdzono między innymi u obywatela Szwajcarii, który po powrocie z rejsu trafił do szpitala w Zurychu. Jego żona została objęta kwarantanną. Szerzej o tym przypadku pisaliśmy na łamach portalu Polski Obserwator.de w artykule: Hantawirus: potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia w Szwajcarii. Mężczyzna wrócił z podróży.