
Ukraiński żołnierz przetrwał dwa tygodnie w rosyjskim schronie. Vadym Lietunow trafił na front i już następnego dnia znalazł się w piekle. Rosyjskie ostrzały trwały godzinami – drony kamikadze i moździerze nie dawały chwili wytchnienia. Razem z towarzyszem, Saszą, naprawiał zniszczony schron, gasząc ogień. Wiedzieli, że wróg dokładnie zna ich pozycję i konsekwentnie próbuje ich zabić. Przełom nastąpił, gdy Rosjanie użyli nowej taktyki – drona niosącego minę przeciwpancerną. Eksplozja była katastrofalna. Kolejny atak zniszczył dach schronu, a Sasza zginął na miejscu. Lietunow, zdezorientowany i ranny, uciekł w panice, szukając własnych oddziałów.

Ukraiński żołnierz przetrwał dwa tygodnie w rosyjskim schronie
W lesie dostrzegł umocnioną pozycję. Myślał, że to Ukraińcy. Gdy wbiegł do środka, zobaczył żołnierza celującego do niego z karabinu. Po chwili zrozumiał – to Rosjanin. „Nie jesteś jednym z nas, prawda? Proszę, nie zabijaj mnie” – powiedział. Tak zaczęły się dwa tygodnie surrealistycznego współistnienia w jednym schronie – ukraińskiego jeńca i jego rosyjskiego strażnika.
Dwie strony tej samej wojny
Rosjanin, Nikita, był samotny, głodny i niestabilny emocjonalnie. Pokazał Lietunowowi drewniany krzyż z napisem „chroń i ocal”. Obiecał, że go wypuści – ale słowa nie dotrzymał. Każdego dnia Ukrainiec żył w napięciu, nie wiedząc, czy nie zginie od kuli. Z czasem Lietunow zrozumiał, że jego jedyną szansą jest psychologiczna gra. Udawał słabszego i mniej inteligentnego, by zdobyć zaufanie Nikity. Odkrył, że Rosjanin był byłym więźniem, uzależnionym od narkotyków, wysłanym na front po zwolnieniu z więzienia.
Przeczytaj też: Bohaterowie z pokładu: ojciec i syn uratowali lot przed awaryjnym lądowaniem
Głód, strach i manipulacja
Warunki były ekstremalne. Raz dziennie dron dostarczał skromne racje: owsiankę, trochę dżemu i wodę. Lietunow dostawał kostkę czekolady i kapsel wody. Gdy jego palec u nogi zaczął gnić, poprosił nawet o śmierć – Nikita odmówił, bo bał się wyjść na zewnątrz. Rosjanin miał napady agresji. Potrafił przystawić broń do głowy jeńca, by chwilę później się rozmyślić. Lietunow nauczył się wykorzystywać jego słabości – wiedział, że najedzony Nikita jest spokojniejszy, więc oddawał mu jedzenie.
Niespodziewana szansa
W końcu pojawiła się okazja do ucieczki. Podczas mgły obaj wyszli ze schronu i zauważyli ukraińskiego drona. Lietunow zdołał przekazać sygnał, kim jest. Początkowo jego oddział wziął ich za wrogów i próbował zlikwidować, ale ostatecznie rozpoznano go jako zaginionego żołnierza. Z powietrza zrzucono radio, jedzenie i wodę. Lietunow kontynuował swoją grę – przekonywał Nikitę, że poddanie się to najlepsza opcja.
Ucieczka i powrót
Decydujący moment nastąpił, gdy ukraiński pojazd opancerzony dotarł do ich pozycji. Obaj wsiedli na jego pokład. Do ostatniej chwili Lietunow nie był pewien, czy Rosjanin nie spróbuje go zdradzić. Ten jednak się poddał. Po powrocie do bazy Ukraińcy nie mogli uwierzyć, że Lietunow żyje. Jego brygada była przekonana, że zginął. Tymczasem on wrócił – i to z jeńcem.
Przeczytaj też: Blackout w UK: Czy wojna z Iranem może pogrążyć Wielką Brytanię w ciemności?
Jak podaje brytyjski dziennik The Guardian, dziś Lietunow leczy się w Odessie, stracił palec i porusza się o kulach, ale znów jest z rodziną. Sam mówi o swoim doświadczeniu jako o cudzie: „To jedna szansa na milion. Byłem jeńcem, ale wyszedłem stamtąd z jeńcem”. zdjęcie: DepositPhotos.com
