
TUI reaguje na zarzuty po zachorowaniach na wakacjach. Ponad 1700 turystów zgłosiło poważne problemy zdrowotne po wakacjach na Wyspach Zielonego Przylądka. Sprawa nabiera coraz większego rozgłosu, a w tle pojawiają się także informacje o możliwych ofiarach śmiertelnych. Po raz pierwszy do zarzutów odniósł się touroperator TUI.

Jak informują brytyjskie media, w tym ITV News, ponad 1700 brytyjskich turystów podjęło kroki prawne po tym, jak po pobycie na wyspach Sal i Boa Vista doszło u nich do poważnych zachorowań. Wśród zgłoszeń pojawiają się również informacje o ośmiu zgonach, które – zdaniem rodzin i prawników – mogą mieć związek z pobytem w hotelach na archipelagu.
Niepokojące objawy i groźne bakterie
Według relacji turystów i doniesień medialnych, u wielu osób wystąpiły silne objawy zatrucia pokarmowego. Mowa m.in. o biegunce, wymiotach, skurczach brzucha i gorączce. W niektórych przypadkach lekarze mieli wykryć bakterie takie jak Salmonella, E. coli czy Shigella, a także infekcje pasożytnicze.
To właśnie te przypadki stały się podstawą do przygotowania pozwów przeciwko biuru podróży TUI, które organizowało wyjazdy na popularne kierunki wakacyjne.
Przeczytaj także: Tragiczne zgony po wakacjach na Wyspach Zielonego Przylądka. Nie żyją kolejni turyści
TUI reaguje na zarzuty po zachorowaniach na wakacjach
Po raz pierwszy do sprawy publicznie odniósł się koncern TUI. W oświadczeniu cytowanym przez brytyjskie media firma podkreśliła, że nie może komentować pojedynczych przypadków, ale wyraziła współczucie dla rodzin ofiar.
„Jesteśmy głęboko poruszeni doniesieniami o tych tragicznych wydarzeniach i składamy szczere kondolencje rodzinom” – przekazał przedstawiciel firmy. Jednocześnie podkreślono, że zdrowie i bezpieczeństwo klientów pozostaje najwyższym priorytetem.
Touroperator zaznaczył również, że zapewnia pomoc medyczną na miejscu i współpracuje z lokalnymi władzami. Firma apeluje do turystów, aby zgłaszali wszelkie objawy jeszcze podczas pobytu, co umożliwia szybszą reakcję i wsparcie.
Sprawa może mieć znacznie większy zasięg
Według doniesień ITV problem nie dotyczy jedynie ostatnich tygodni. Przypadki zachorowań mają sięgać co najmniej 2022 roku, a liczba zgłoszeń systematycznie rośnie.
Prawnik reprezentujący część poszkodowanych przyznał, że jest to jeden z największych tego typu przypadków w jego karierze. Jeśli nie dojdzie do ugody, sprawa może trafić do sądu, a odszkodowania mogą sięgnąć milionów funtów.
Niektóre raporty wskazują, że źródłem problemów mogły być zanieczyszczona woda lub żywność, jednak na tym etapie nie ma jednoznacznych dowodów potwierdzających wspólną przyczynę wszystkich przypadków.
Przeczytaj także: Koszmar w wakacyjnym raju. 1700 Brytyjczyków pozywa TUI, są ofiary śmiertelne
Popularny kierunek pod znakiem zapytania
Wyspy Zielonego Przylądka od lat są jednym z popularnych kierunków wakacyjnych, szczególnie wśród turystów z Wielkiej Brytanii. Sprawa budzi jednak coraz większe obawy, zwłaszcza że wcześniej pojawiały się ostrzeżenia dotyczące ograniczonego dostępu do opieki medycznej na miejscu.
