
Zakup mieszkania czy domu w Wielkiej Brytanii dla wielu osób wciąż jest planem na „kiedyś”, bo wszystko rozbija się o jedno: wkład własny. Najnowsze wyliczenia Nationwide Building Society pokazują, jak duże są różnice regionalne i dlaczego w jednych częściach kraju da się odłożyć depozyt w kilka lat, a w innych zajmuje to niemal dekadę. Sprawdzamy, ile wkładu własnego potrzeba na zakup nieruchomości w UK i co te kwoty oznaczają w praktyce.

Londyn kontra reszta kraju
Najtrudniej jest tam, gdzie ceny mieszkań są najwyższe, czyli w Londynie. Z danych Nationwide wynika, że typowy 10-procentowy wkład własny na pierwszą nieruchomość w stolicy to około 44 800 funtów – kwota, która dla wielu osób brzmi jak bariera nie do przeskoczenia.
Różnica robi się jeszcze bardziej widoczna, gdy porówna się ją z innymi regionami. W Szkocji czy w północno-wschodniej Anglii podobny 10-procentowy depozyt to około 13–14 tys. funtów, czyli ponad trzy razy mniej. Nationwide zwraca też uwagę na czas: jeśli ktoś odkłada 10 proc. przeciętnej pensji „na rękę” (około 320 funtów miesięcznie), to w Londynie może zbierać wymagany wkład nawet 9 lat, podczas gdy w części północnej Anglii bywa to bliżej 4 lat.
Ile wkładu własnego potrzeba na zakup nieruchomości w UK?
Wysokość wkładu własnego w praktyce zależy od cen nieruchomości w danym regionie. Poniżej przykładowe kwoty dla 10-procentowego depozytu, pokazujące skalę różnic w Wielkiej Brytanii.
North East – 13 100 £
Szkocja – 13 900 £
Yorkshire and the Humber – 15 400 £
Walia – 17 300 £
North West – 17 400 £
West Midlands – 20 400 £
South West – 24 700 £
Outer South East – 26 300 £
Outer Metropolitan – 32 800 £
Londyn – 44 800 £
Średnio, patrząc na całą Wielką Brytanię, pierwszy kupujący potrzebuje około 23 000 funtów wkładu własnego. To nadal duża suma, ale w wielu regionach bardziej osiągalna niż londyńskie realia.
Przeczytaj też: Domy tanieją, kupujących brak. Kryzys uderza w rynek nieruchomości w UK
Jak młodzi kupujący radzą sobie z oszczędzaniem?
W praktyce wiele osób szuka dodatkowych sposobów na uzbieranie depozytu. Jednym z popularnych rozwiązań są Lifetime ISA – specjalne konto oszczędnościowe wspierane przez państwo, w którym do wpłat doliczana jest rządowa premia (zgodnie z zasadami programu).
Duże znaczenie ma też pomoc bliskich. Według danych przytaczanych w analizach, w latach 2024–2025 ponad jedna trzecia osób kupujących pierwszą nieruchomość korzystała ze wsparcia w postaci darowizny, pożyczki lub spadku.
Dostępność mieszkań może stopniowo poprawiać
Jak podkreśla Andrew Harvey, główny ekonomista Nationwide, sama kwota wkładu własnego to niejedyna przeszkoda. Równie problematyczna potrafi być zdolność kredytowa, a w niektórych zawodach – m.in. w sprzedaży, obsłudze klienta, budownictwie, sprzątaniu czy logistyce – rata kredytu może sięgać nawet 50 proc. miesięcznego dochodu netto. Na te ryzyka zwraca uwagę także The Independent, opisując dane Nationwide.
Przeczytaj też: Wróciła do kraju po wielu latach pracy w Irlandii. Polski Urząd Skarbowy upomniał się o podatek
Prognozy pozostają umiarkowanie optymistyczne. Eksperci zakładają, że dostępność mieszkań może stopniowo poprawiać się dzięki wzrostowi dochodów, wolniejszemu tempu wzrostu cen nieruchomości i lekkim spadkom stóp procentowych. Jednocześnie różnice regionalne nie znikają, a droga do własnego domu w Londynie wciąż jest wyraźnie dłuższa niż w większości innych części Wielkiej Brytanii.
