
Pasażer Ryanaira trafił do więzienia za obrażanie załogi i pasażerów – Pijany pasażer doprowadził do dramatycznych scen na pokładzie samolotu Ryanair lecącego z Krakowa do Bristolu, zmuszając pilota do przerwania podejścia do lądowania i wywołując panikę wśród podróżnych. Pasażer, 61-letni Stephen Blofield, był tak pijany, że zaczął zachowywać się agresywnie wobec załogi i innych osób na pokładzie. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli – świadkowie relacjonowali, że jego zachowanie było „odrażające” i budziło realny strach o bezpieczeństwo. Ostatecznie sprawa zakończyła się w sądzie w Bristolu, gdzie zapadł wyrok bezwzględnego więzienia, a sędzia nie miał wątpliwości co do powagi zdarzenia.

Pasażer Ryanaira trafił do więzienia za obrażanie załogi i pasażerów
Do incydentu doszło 11 listopada, kiedy Blofield wracał z Polski do Wielkiej Brytanii. Już na lotnisku zaczął spożywać alkohol, tłumacząc później, że próbował w ten sposób opanować stres związany z lotem. Jednak zamiast uspokojenia pojawiła się eskalacja agresji. Na pokładzie samolotu kontynuował picie, a jego zachowanie szybko stało się nie do zniesienia dla współpasażerów i załogi. Jak informuje BBC działania przerodziły się w „wulgarną i niekontrolowaną agresję słowną”, która skierowana była m.in. wobec członków załogi pochodzenia polskiego.
W kulminacyjnym momencie pilot był zmuszony przerwać pierwsze podejście do lądowania, gdy Blofield odmówił zajęcia miejsca i zapięcia pasów bezpieczeństwa. Tego typu decyzje należą do najpoważniejszych w lotnictwie cywilnym i zapadają wyłącznie w sytuacjach realnego zagrożenia. Dla wielu pasażerów był to moment, w którym napięcie sięgnęło zenitu – nikt nie miał pewności, czy sytuacja nie wymknie się spod kontroli.
Przeczytaj także: Samolot stanął w płomieniach po starcie. 300 osób na pokładzie zawisło między życiem a śmiercią
Aresztowanie zaraz po wylądowaniu
Po ostatecznym lądowaniu na pokład weszła policja. Mężczyzna był pijany. Zachowywał się agresywnie także wobec funkcjonariuszy. W trakcie zatrzymania Blofield niemal uderzył też jednego z pasażerów, co tylko potwierdziło skalę ryzyka. Ze względu na jego stan konieczne było użycie specjalistycznego sprzętu – ambuliftu, zazwyczaj przeznaczonego dla osób z ograniczoną mobilnością.
Prokurator przytoczył również relację jednego z policjantów prowadzących sprawę, który przyznał, że była to „praktycznie najgorsza sytuacja”, z jaką zetknął się w ciągu 20 lat służby. W ustach doświadczonego funkcjonariusza takie słowa nie pozostawiają wątpliwości co do powagi incydentu.
Sąd nie miał wątpliwości
Podczas rozprawy Blofield przyznał się do winy, obejmującej m.in. przebywanie w stanie nietrzeźwości na pokładzie samolotu, używanie gróźb i obraźliwego języka wobec załogi oraz naruszenie porządku publicznego. Obrona próbowała tłumaczyć jego zachowanie problemami zdrowotnymi, w tym depresją. Adwokat przekonywał, że oskarżony „nie pamięta” przebiegu zdarzenia i jest „zdruzgotany” tym, co zobaczył na nagraniach.
Sąd nie uznał jednak tych wyjaśnień za wystarczające. Sędzia Euan Ambrose podkreślił, że w tej sprawie „tylko kara pozbawienia wolności może być uzasadniona”, zaznaczając, że skala zagrożenia wyklucza jakąkolwiek łagodniejszą sankcję. Blofield został skazany na 10 miesięcy więzienia – informuje BBC.
