
Brytyjska linia lotnicza odwołuje loty z powodu kryzysu paliwowego. Pasażerowie drżą – Kryzys paliwowy na Wyspach uderza w kieszenie kierowców i zaczyna paraliżować część połączeń lotniczych. Jedna z brytyjskich linii regionalnych właśnie zawiesiła połączenia z i do Londynu. Narastają obawy o zawieszenie lotów także na międzynarodowych trasach. Szef Ryanaira oświadczył, że nie może wykluczyć najczarniejszego scenariusza.

Brytyjska linia lotnicza odwołuje loty z powodu kryzysu paliwowego
Jeszcze tydzień temu pasażerowie linii Skybus szykowali się na wielkanocne podróże między Londynem Gatwick a Kornwalią. Dzisiaj tych lotów już nie ma. Linia bez zapowiedzi zawiesiła wszystkie połączenia od 2 kwietnia — dwa miesiące przed planowanym końcem sezonu. Powód? Dyrektor zarządzający Jonathan Hinkles mówi o „okolicznościach, na które nie mamy wpływu”: podwojeniu cen paliwa lotniczego i gwałtownym spadku rezerwacji od wybuchu konfliktu w Zatoce Perskiej.
Skybus to mała regionalna linia. Można by machnąć ręką. Problem w tym, że Michael O’Leary — szef Ryanaira, największego taniego przewoźnika w Europie — mówi dokładnie to samo, tyle że w zupełnie innej skali.
Przeczytaj także: Ceny paliw w Wielkiej Brytanii biją historyczne rekordy. Czarny miesiąc dla kierowców
W rozmowie z ITV News szef Ryanaira przyznał wprost: jeśli wojna w Iranie się nie zakończy, jego linie mogą być zmuszone do odwołania od 5 do nawet 10 procent lotów w maju, czerwcu i lipcu. „Wszyscy stoimy przed nieznanym scenariuszem” — powiedział, a pasażerom doradził jedno: rezerwujcie bilety na lato jak najszybciej, zanim ceny staną się jeszcze wyższe.
Wielka Brytania szczególnie mocno dotknięta podwyżkami cen paliw
Jak informuje dziennik „The Standard”, u źródeł kryzysu leży Cieśnina Ormuz — jedyne przejście morskie z Zatoki Perskiej na otwarty ocean. Tędy transportuje się około 20 procent światowej ropy i gazu. Iran, w odpowiedzi na amerykańskie uderzenia militarne, zagroził atakiem na każdy statek próbujący przepłynąć cieśninę — i uderzył już w około 20 jednostek, praktycznie paraliżując żeglugę w regionie.
Dla Wielkiej Brytanii to szczególnie dotkliwy cios. Jak podkreślił O’Leary w rozmowie ze Sky News, około jednej czwartej brytyjskiego paliwa lotniczego pochodzi z Kuwejtu — i trafia na Wyspy właśnie przez Cieśninę Ormuz. Z kolei „Financial Times” podaje, że ostatnia potwierdzona dostawa paliwa lotniczego z Bliskiego Wschodu ma dotrzeć do Wielkiej Brytanii jeszcze w tym tygodniu. Co będzie potem — nie wiadomo.
Ceny paliwa lotniczego już się podwoiły w porównaniu z początkiem roku. Jego produkcja wymaga większej ilości ropy niż w przypadku benzyny czy diesla, co czyni lotnictwo szczególnie wrażliwym na kryzys surowcowy.
Przeczytaj także: Trump ogłasza zwycięstwo i zrzuca odpowiedzialność: „O ropę niech dba ten, kto jej potrzebuje”
Kryzys paliwowy i ryzyko zagrożenia lotów z UK
British Airways na razie uspokaja — linia zapewnia, że dostawy paliwa przebiegają bez zakłóceń, a sytuację monitoruje we współpracy z dostawcami i rządem. Nie wszyscy przewoźnicy mogą sobie jednak pozwolić na taki optymizm. Linia Aurigny z Guernsey już ograniczyła połączenia z London City od połowy kwietnia do początku czerwca. Z kolei easyJet i Wizz Air — jak twierdzi O’Leary — planują zmniejszenie siatki połączeń o około 5 procent.
Zdaniem O’Leary’ego, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie wygaśnie do końca kwietnia, a Cieśnina Ormuz zostanie otwarta, ryzyko dla dostaw będzie minimalne. Jeżeli jednak wojna potrwa dłużej, od czerwca Europa może zmierzyć się z realnymi niedoborami paliwa lotniczego. Linie będą miały wówczas zaledwie kilka dni na decyzję, które trasy zawiesić — a pasażerowie dowiedzą się o odwołaniu lotu w ostatniej chwili.
