
Zamieszki młodzieży w londyńskim Clapham – Wielka Brytania zmaga się z falą młodzieżowych zamieszek napędzanych przez media społecznościowe. W londyńskim Clapham doszło do dwóch dni chaosu — sklepy zamknięto, a przerażeni klienci musieli czekać na eskortę policji, by bezpiecznie opuścić budynki.

Zamieszki młodzieży w londyńskim Clapham
We wtorek wieczorem, 31 marca, kilkuset nastolatków opanowało Clapham High Street w południowym Londynie. Zamaskowana młodzież — wielu uczestników miało na twarzach kominiarki, a na sobie ciemne dresy — biegała ulicami, usiłowała wedrzeć się do sklepów i restauracji, odpalała fajerwerki i rozpalała ogniska na pobliskim Clapham Common. Wszystko rozgrywało się na oczach bezradnych przechodniów i przerażonych mieszkańców.
Był to już drugi taki incydent w ciągu zaledwie czterech dni. W sobotę, 28 marca, około stu młodych ludzi wtargnęło do sklepów przy tej samej ulicy — w Marks & Spencer grupa biegała po alejkach, zrzucała towar z półek i wszczynała bójki, a towarzyszący im rówieśnicy nagrywali wszystko telefonami.
Klienci uwięzieni w sklepach
We wtorkowy wieczór sklepy na Clapham High Street zamknęły drzwi na polecenie policji — Marks & Spencer, Waitrose, Sainsbury’s, Boots, Holland & Barrett i McDonald’s. Rodziny z dziećmi zostały zablokowane wewnątrz supermarketów. Jak podał dziennik „The Standard”, docierały sygnały o klientach barykadujących się w sklepach spożywczych. Ochroniarz zatrudniony w M&S, relacjonował, że policja uprzedziła personel z wyprzedzeniem, ponieważ spodziewano się powtórki sobotnich wydarzeń. Mimo to tłum zebrał się dopiero około godziny 19:00, zaskakując służby. Klientów wypuszczano pojedynczo dopiero o 20:15 — pod eskortą policji i ochroniarzy.
Jedna z mieszkanek Clapham, Nicola James, powiedziała w rozmowie z rozgłośnią LBC, że na ulicy przebywało od 200 do 300 nastolatków. Opisywała grupy, które nagle zaczynały krzyczeć i biec główną ulicą — również środkiem jezdni. „To było przerażające, kiedy coś takiego dzieje się tuż pod twoimi drzwiami” — przyznała. Czytaj dalej poniżej
Przeczytaj także: Zadała Polce 143 ciosy nożem. Ma 14 lat. Za miesiąc stanie przed sądem po raz drugi
TikTok i Snapchat zamiast podwórka
Zamieszki nie miały charakteru spontanicznego. Policja i brytyjskie media ustaliły, że spotkania organizowano za pośrednictwem platform TikTok i Snapchat pod hasłem „Clapham courts linkup”. Na TikToku krążyły nagrania zachęcające do udziału — w jednym z nich dwie nastolatki tańczyły z podpisem zapowiadającym wtorkowe zgromadzenie. Hashtag #claphamcourtslinkup zyskał ogromną popularność, a materiały wideo z zajść zbierały miliony wyświetleń, napędzając spiralę naśladownictwa.
Zjawisko wykroczyło poza Londyn. Jak informuje LBC, podobne sceny rozegrały się w piątek w centrum Birmingham, gdzie grupy nastolatków — kończących właśnie zajęcia szkolne przed feriami wielkanocnymi— wtargnęły do sklepów i restauracji szybkiej obsługi w okolicach centrum handlowego Bullring.
Sześć zatrzymań, policja zapowiada kolejne
W związku z obiema falami zamieszek w Clapham zatrzymano łącznie sześć nastolatek. W sobotę aresztowano trzy dziewczyny (dwie szesnastolatki i piętnastolatkę) pod zarzutem kradzieży sklepowej i napaści. We wtorek zatrzymano kolejne trzy — siedemnastolatkę i dwie trzynastolatki — za napaść na funkcjonariusza. Podczas wtorkowych zajść poszkodowanych zostało pięć osób, w tym czterech policjantów; jeden z nich trafił do szpitala z urazem ręki.
Przeczytaj także: Te miasta i dzielnice w UK mają najwyższą przestępczość – nowy ranking zaskakuje
Policja Metropolitalna skierowała we wtorek na miejsce około stu funkcjonariuszy z nakazem uprawniającym do usunięcia z danego terenu osób zachowujących się agresywnie. Nadinspektor Emma Bond zapowiedziała dalsze zatrzymania na podstawie analizy nagrań z monitoringu i kamer zamontowanych na mundurach, a także identyfikację organizatorów zgromadzeń.
„Zachęcam tych młodych ludzi, którzy myślą, że to tylko zabawa, do poważnego zastanowienia się nad konsekwencjami” — oświadczyła Bond, ostrzegając, że wpis do rejestru karnego może zamknąć drogę do zatrudnienia, a nawet ograniczyć możliwość podróżowania.
Burmistrz Londynu Sadiq Khan określił wydarzenia w Clapham jako „absolutnie nie do zaakceptowania” i zapowiedział wzmocnioną obecność policji na nadchodzący wielkanocny weekend. Jak informuje rozgłośnia LBC, lokalni przedsiębiorcy i mieszkańcy nie kryją jednak obaw — ferie wielkanocne dopiero się zaczęły, a w sieci już pojawiają się zapowiedzi kolejnych spotkań.
