
Nowe regulacje ograniczające podwyżki czynszów w UK. Rosnące ceny najmu od lat rozpalają emocje w największych miastach Europy. Wielka Brytania szykuje się właśnie do wprowadzenia nowych regulacji ograniczających podwyżki czynszów. Zwolennicy widzą w nich ratunek dla lokatorów, krytycy – ryzyko pogłębienia kryzysu mieszkaniowego. Czy kontrola czynszów rzeczywiście działa?

Nowe regulacje ograniczające podwyżki czynszów w UK
W Szkocji samorządy już wkrótce będą mogły występować o zgodę na wprowadzenie limitów czynszowych w prywatnych mieszkaniach. Regulacje mają zacząć obowiązywać do wiosny 2027 roku. Wcześniejsze, tymczasowe ograniczenia wprowadzone w 2022 roku wygasły w 2025. Presja rośnie także w innych częściach kraju. Burmistrz Londynu Sadiq Khan od dawna apeluje o zamrożenie czynszów w stolicy, gdzie średni najem przekroczył 2 200 funtów miesięcznie. Podobne głosy płyną z Manchesteru – Andy Burnham uważa, że bez kontroli czynszów trudno walczyć z kryzysem kosztów życia.
Lokatorzy kontra właściciele
Dla wielu najemców regulacje brzmią jak wybawienie. 23-letnia Chloe Bryceland codziennie dojeżdża cztery godziny między Dundee a Glasgow, bo bliższe mieszkanie byłoby dla niej finansowo nieosiągalne. Obecnie na czynsz przeznacza jedną trzecią dochodu, ale po przeprowadzce byłoby to nawet 60%. Nowe szkockie przepisy mają ograniczać podwyżki do inflacji plus 1% (maksymalnie 6%) i obowiązywać także między umowami, by zniechęcić właścicieli do eksmisji w celu podniesienia stawek.
Właściciele nieruchomości biją jednak na alarm. Ich zdaniem limity mogą sprawić, że wynajem przestanie być opłacalny, co zmniejszy liczbę dostępnych mieszkań. Związki lokatorskie z kolei twierdzą, że regulacje są zbyt łagodne i pełne wyjątków.
Przeczytaj też: 6 nowych zasad, które zmienią życie najemców i właścicieli w Wielkiej Brytanii
Długa historia, mieszane skutki
Kontrola czynszów nie jest nowym pomysłem – stosowano ją już w starożytnym Rzymie. W XX wieku, zwłaszcza po wojnach światowych, rozpowszechniła się w dziesiątkach krajów. Modele są różne: od miękkich limitów podwyżek po twarde zamrożenia cen. Te drugie, jak w Berlinie, bywają najbardziej kontrowersyjne. Badania wskazywały tam m.in. spadek liczby ofert najmu i wzrost przekształceń mieszkań na własność, choć władze miasta kwestionują bezpośredni związek.
Czy to może zadziałać?
Ekonomiści są podzieleni. Krytycy ostrzegają przed spadkiem inwestycji i pogorszeniem stanu mieszkań. Zwolennicy podkreślają, że regulacje mogą działać, jeśli są częścią szerszej polityki – obejmującej budowę tanich mieszkań i rozwój sektora publicznego – pisze BBC. Jedno jest pewne: sama kontrola czynszów nie rozwiąże kryzysu. Może jednak – przy odpowiednim wdrożeniu – stać się jednym z narzędzi walki o bardziej dostępne mieszkania.
