
Upadek brytyjskiego sprzedawcy mody Huh. Ltd stał się ostrzeżeniem dla klientów robiących zakupy online. Firma, działająca w sieci jako Huh. Store, została objęta administracją w listopadzie, a syndycy potwierdzili, że niemal 5 tysięcy klientów najprawdopodobniej nie otrzyma ani zamówionych produktów, ani zwrotu pieniędzy. Łączna kwota zobowiązań wobec konsumentów wynosi ponad 162 tysiące funtów, co przy bardzo ograniczonych aktywach spółki czyni ich sytuację wyjątkowo trudną.

Upadek brytyjskiego sklepu Huh. Ltd
Zaledwie trzy tygodnie przed ogłoszeniem niewypłacalności właściciel firmy, 38-letni Jack Lowe, zapewniał klientów, że zaległe zwroty zostaną zrealizowane. Tłumaczył problemy zerwaniem współpracy z kluczowym dostawcą, co doprowadziło do lawiny opóźnień w wysyłkach i refundacjach. Mimo narastających trudności sprzedaż online była kontynuowana, a na stronie sklepu nie pojawiło się żadne ostrzeżenie. Lowe przyznał później, że obawiał się odstraszenia nowych klientów.
Lawina negatywnych opinii
Sytuacja szybko znalazła odzwierciedlenie w internecie. Na Trustpilot pojawiło się niemal 3 tysiące jednogwiazdkowych recenzji, w których klienci skarżyli się na brak dostaw, nieprzyjmowane zwroty i brak kontaktu z firmą. To właśnie presja niezadowolonych konsumentów sprawiła, że sprawa trafiła do mediów i opinii publicznej.
Historia Huh. zaczęła się obiecująco. Firma powstała w 2011 roku jako niewielki sklep w londyńskim Hackney, finansowany pożyczką od rodziców właściciela. Z czasem rozwinęła się w markę z flagowym sklepem i silną obecnością online. Paradoksalnie najlepszym rokiem okazał się 2020 – czas pandemicznych lockdownów i boomu na sprzedaż internetową. Po powrocie do normalności firma znów zaczęła notować straty, które ostatecznie przypieczętowały jej los.
Co mogą zrobić klienci?
Dokumenty złożone w Companies House pokazują skalę problemu: Huh. Ltd pozostawiła po sobie długi sięgające 575 tysięcy funtów, podczas gdy jej majątek – obejmujący gotówkę i zapasy – to zaledwie około 56 tysięcy – podaje chroniclelive.co.uk. Klienci, jako tzw. niezabezpieczeni wierzyciele, stoją na końcu kolejki do ewentualnych wypłat. Co więcej, same koszty administracyjne przekraczają wartość aktywów, a do zapłaty czekają jeszcze m.in. urząd skarbowy HMRC oraz zagraniczni dostawcy.
Przeczytaj też: Miliony strat i zamknięte drzwi. Brytyjska sieć aptek upada po buncie pracowników
Administratorzy radzą poszkodowanym, by skontaktowali się z bankami i spróbowali skorzystać z procedury chargeback. To często jedyna realna szansa na odzyskanie pieniędzy. Sprawa Huh. pokazuje jednak, że nawet dobrze znane marki mogą nagle zniknąć, pozostawiając klientów z pustymi rękami – i gorzką lekcją ostrożności w e-handlu.
