
Brytyjski rynek nieruchomości 2026. Rynek mieszkaniowy w ostatnich kilkunastu miesiącach przypominał wysłużony samochód — raz gasł, raz ruszał z impetem. Długie spekulacje budżetowe, wysokie stopy procentowe i niepewność regulacyjna skutecznie studziły entuzjazm kupujących, zwłaszcza na południu kraju. Pod koniec roku silnik jednak znów zaskoczył. Czy rok 2026 przyniesie spokojniejszą jazdę?

Więcej pewności, więcej ofert
Po listopadowym wystąpieniu minister finansów Rachel Reeves na rynku pojawił się wyraźny powiew optymizmu. Kupujący i sprzedający, uzbrojeni w większą przewidywalność, zaczęli wracać do gry. Agencja Strutt & Parker odnotowała aż 173-procentowy wzrost liczby nieruchomości wystawionych na sprzedaż w okresie od dnia budżetu do początku grudnia w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Zdaniem Jackson-Stops ten impuls utrzyma się co najmniej do końca pierwszego kwartału 2026 roku, napędzany przez „odłożony popyt”.
Podatki: ulga zamiast strachu
Jedną z kluczowych zmian było wprowadzenie tzw. podatku od rezydencji o wysokiej wartości (mansion tax). Co ciekawe, wywołał on więcej westchnień ulgi niż protestów — głównie dlatego, że porzucono znacznie bardziej dotkliwe pomysły, jak objęcie głównych domów podatkiem od zysków kapitałowych. To, czy takie propozycje powrócą w kolejnym budżecie, będzie miało ogromny wpływ na nastroje rynkowe w 2026 roku.
Stopy procentowe: wolniej w dół
Najwięcej emocji budzi koszt kredytu. Czwarta obniżka stóp procentowych Banku Anglii w grudniu 2025 roku sprowadziła stopę bazową do 3,75 proc. i rozbudziła nadzieje na tańsze hipoteki. Inflacja spadła do 3,2 proc., co jest sygnałem pozytywnym, ale eksperci studzą entuzjazm. Większość analityków spodziewa się jedynie jednej lub dwóch obniżek w 2026 roku. Prognozy Savills zakładają stopę bazową na poziomie 3,5 proc. pod koniec roku, co oznacza, że najtańsze kredyty hipoteczne mogą spaść do około 3 proc. To wciąż daleko od ultraniskich poziomów sprzed pandemii.
Brytyjski rynek nieruchomości 2026
Rok 2025 należał do północy. Tańsze nieruchomości, wyższe stopy zwrotu z najmu i niższe podatki sprawiły, że ceny rosły tam szybciej niż na południu. W Szkocji wzrosły o 5 proc., a w północno-wschodniej i północno-zachodniej Anglii o 3,5 proc., podczas gdy Londyn stał w miejscu – informuje The Times. Różnica cen między północą a południem wyraźnie się zmniejsza, co sugeruje, że w 2026 roku kluczowe stanie się polowanie na okazje — często w zaskakujących lokalizacjach, takich jak Plymouth, obecnie najszybciej rosnący rynek w kraju.
Przeczytaj też: Ceny domów na południu Anglii lecą w dół. Pierwszy taki spadek od 18 miesięcy
Prognoza na 2026: umiarkowane obniżki stóp procentowych, dalsze ożywienie aktywności i coraz ostrzejsza walka o nieruchomości w przystępnych cenowo rejonach. Dla kupujących to rok szans — ale tylko dla tych, którzy dobrze wybiorą moment i miejsce.
